Maryja jest Kobietą czystego serca, Kobietą ubogą, która wszystkiego
się wyrzekła. Jej Mistrz prowadzi Ją drogą absolutnego wyrzeczenia. Pod
krzyżem wyrzeka się także swego Syna, ofiarując Go Ojcu niebieskiemu,
tak jak Jezus ofiarował się swojemu Ojcu. Maryja jest pokorną
służebnicą: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa
twego (Łk 1, 38). Nie rządzi, nie króluje, ale w bezgranicznym
zawierzeniu służy.
Poczęcie Słowa Wcielonego za sprawą Ducha Świętego jeszcze przed
zamążpójściem stawiało Ją w bardzo trudnej sytuacji. Ona jednak
wiedziała, że jest prowadzona przez Tego, który sam sprawił, że stała
się Matką, i z ufnością pozwoliła się prowadzić. Wiedziała, że On
wyjaśni niewyjaśnialne, wytłumaczy niewytłumaczalne, oświeci
najciemniejsze. Wiele naszych ludzkich problemów szybko udałoby się nam
rozwiązać, gdybyśmy jak Maryja pozwolili się prowadzić Bogu. My jednak
nie słuchamy Stwórcy, tylko swojego niepokoju, obaw, smutku,
zmysłowości, lenistwa, próżności, pychy. I zaczynamy swoje problemy
rozwiązywać po swojemu, za pomocą przebiegłości, sprytu, a często także
kłamstw.
Aleksander Sołżenicyn, skazany przez władze radzieckie na osiem lat
łagrów, podkreślał, że przez obóz można było przejść, nie tracąc
poczucia godności i szacunku do siebie – choć brzmi to absurdalnie –
poddając się temu, co jest tu i teraz. Masz możliwość wybrania sobie
lepszego zajęcia, miejsca zamieszkania, pracy. Skąd jednak wiesz, że to
będzie dla ciebie lepsze? Może się okazać gorsze. Ileż razy daliśmy się
nabrać naszemu sprytowi, lenistwu, „wężowej przebiegłości”, wybierając
coś łatwiejszego, tańszego, przyjemniejszego? Ileż razy daliśmy się na
to nabrać?
Tymczasem ludzka przebiegłość w swoich konsekwencjach bywa nieludzka.
W niej bowiem mieszkają logismoi – Ewagriuszowskie „demony zła”2.
Jeśli w naszym zamyśle jest obecny jakiś demon – gniewu, zazdrości,
próżności czy pychy – to w konsekwencji zamysł ten przyniesie nam
szkodę. Tylko zamysł oświecony Bożym słowem może dać dobre owoce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz