niedziela, 7 stycznia 2018

Matka Boleściwa i Matka Pocieszenia


Niepokalanie Poczętą nie dotknął gorzki owoc grzechu Adama. Maryja to Matka Pięknej Miłości, bez pękniętego serca, bez grzechu gniewu i smutku, ale też Matka Boleściwa. Rana po grzechu pierwszych ludzi dotknęła bowiem również Jej serca. Jest jednak także Matką Pocieszenia. Tak naprawdę bowiem tylko Matka Boleściwa może być Matką Pocieszenia. Ktoś, kto sam nie doznał cierpienia, nie pocieszy cierpiącego. Wszystkie pocieszenia osób, które same nie przeżyły bólu, bywają banalne, przykre, czasami dla cierpiących wręcz upokarzające. Człowiekowi, który doznał ciężkiej krzywdy, doświadczył cierpienia czy kryzysu, po prostu nie chce się żyć i puste pocieszenie tego nie zmieni.
Przykładem tego może być trudne wspomnienie przywołane przez Jorge M. Bergoglia w książce Jezuita. Papież Franciszek. Kiedy Jorge M. Bergoglio miał dwadzieścia jeden lat, zachorował na ciężkie zapalenie płuc. Konieczne było wycięcie jednego płuca. Jak opowiada przyszły Papież, odwiedzało go wtedy wielu przyjaciół i wszyscy pocieszali go słowami typu: „Nie przejmuj się. Szybko wrócisz do domu. Wszystko będzie dobrze”. Człowiek stoi wobec perspektywy śmierci, a odwiedzający mówią mu: „Nie przejmuj się. Wszystko będzie dobrze”. Kłamią, bo przecież nie wiedzą, co się stanie.
Jorge M. Bergoglio przyznaje, że tylko jedna osoba go pocieszyła. Była to siostra zakonna, która powiedziała: „W ten sposób naśladujesz Jezusa”1. Ona mówiła prawdę, a jej słowa stały się prawdziwym pocieszeniem. Choroba w dwudziestym pierwszym roku życia dała początek powołaniu kapłańskiemu i zakonnemu Jorge M. Bergoglia. Podobnie jak lata przeżyte pod okupacją niemiecką i ciężka praca w kamieniołomach przez cztery młodzieńcze lata były początkiem powołania do kapłaństwa Karola Wojtyły.


Brak komentarzy: