Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Błogosławieni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Błogosławieni. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2018

24 czerwca - Święto Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Święto narodzenia św. Jana Chrzciciela, proroka zwiastującego przyjście Chrystusa i urodzonego sześć miesięcy przed Nim, obchodzi się 24 czerwca. Jest to jedno z najstarszych świąt w liturgii Kościoła. Św. Jan Chrzciciel był synem Zachariasza i Elżbiety, krewnej Najświętszej Maryi Panny. Tradycja umieszcza dom, w którym przyszedł na świat, niedaleko wioski Ain-Karin, dziesięć kilometrów na zachód od Jerozolimy. W miejscu tym zbudowano później kościół franciszkański pod wezwaniem św. Jana w Górach.

Wiadomości o św. Janie, o którym Jezus powiedział: "Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela" (Mt 11, 11) zawarte są w Piśmie świętym. Mówi się tam o jego uświęceniu przed narodzinami i jego męczeńskiej śmierci za panowania króla Heroda. Oddając mu cześć, Kościół wyróżniał go zawsze spośród sług Bożych. Ich święta obchodzi się w dzień ich śmierci, upamiętniając moment ich ostatecznego zwycięstwa: św. Jana Chrzciciela czcimy w dniu jego narodzin, przyszedł bowiem na świat wolny od grzechu pierworodnego. Z tego samego powodu obchodzimy święto Narodzin - Niepokalanie Poczętej Maryi Panny.

W trzydzieści lat po narodzeniu Jezusa - zanim rozpoczął On swoje życie publiczne - Jan podjął nad rzeką Jordan powierzoną mu misję. Był ostatnim prorokiem Starego Przymierza. Jego zadaniem było przygotowanie drogi Panu, zapowiedź nadejścia długo oczekiwanego Mesjasza, Odkupiciela, w którym "wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże" (Łk 3, 6; por. Iz 40, 3-5). Zanim Jan przyszedł na świat, anioł zapowiedział Zachariaszowi, jego ojcu, że "wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie" (Łk 1, 14). Dzień 24 czerwca jest jednym z najbardziej radosnych świąt roku. Dawniej obchodzono go w różnych krajach z jeszcze większym niż obecnie weselem, któremu w rozmaity sposób dawano wyraz. W wigilię tego święta zapalano np. na szczytach wzgórz tzw. "ognie św. Jana". Gdzieniegdzie do dziś zachowuje się ten zwyczaj. "Zaledwie zgasły ostatnie promienie zachodzącego słońca, gdy nad całym światem zabłysły olbrzymie snopy płomieni, trysnęły z każdego wierzchołka góry i na krótko zostało oświetlone każde miasto, każda wioska, każdy przysiółek" (Dom. P.L.P. Gueranger).

Modlitwa: Wszechmogący Boże, spraw, aby Twoi wierni kroczyli drogą zbawienia i posłuszni napomnieniom świętego Jana Chrzciciela bezpiecznie doszli do zapowiedzianego przezeń naszego Pana Jezusa Chrystusa. Amen.

Jakie jest Twoje imię?Monika A. Oleksa



Piotr i Paweł. Dwóch apostołów z gorliwością głoszących Słowo Boże, z których każdy musiał przejść wyboistą drogę, aby dojrzeć do tego, kim się stał. Wybrani, każdy w inny sposób, ale obaj do tego samego celu – świadczenia o Tym, który jest fundamentem Kościoła.
„My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus.” (1 Kr 3, 9-11)
Prosty rybak i wykształcony Żyd z zamożnej rodziny, zupełnie różni, ale jaśniejący tym samym światłem po osobistym spotkaniu z Tym, który jest źródłem tego światła.
„Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego, cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.” (Mt 16, 18-19)
Piotr, który z człowieka słabego i początkowo niewiele rozumiejącego z nauczania Jezusa, gubiącego się w drodze, którą wybrał podążając za Mistrzem i potykającego o własną niezdarność, staje się Kefasem – skałą i opoką, i to nowe imię otrzymuje od samego Jezusa, świadomego wszystkich słabości Piotra. Wraz z nowym imieniem, umocniony Duchem Świętym, dostaje siłę, aby z odwagą i pełnym już przekonaniem iść i głosić Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Paweł, najbardziej wykształcony z apostołów, świadek Chrystusa z niezwykle bogatą osobowością, niestrudzony misjonarz, który zmienił starożytny świat swoją działalnością apostolską; potrzebował dotyku Chrystusa i osobistego z Nim spotkania w drodze do Damaszku, aby z człowieka, który „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich”, zostać mistykiem zanurzonym w Chrystusie, i aby ten, u którego krzyż wywoływał oburzenie, stał się uczniem Ukrzyżowanego i Jego głosicielem dla wszystkich narodów.
Nowe imiona.
Każde osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem sprawia, że otrzymujemy nowe imię. Nadaje nam je Ten, który chce nas prowadzić prosząc, abyśmy Mu zaufali. We wszystkim.
Nie jest to łatwe, bo współczesny świat proponuje nam swoje rozwiązania na nasze problemy, kusząc kolorowymi okładkami czasopism, udzielając rad i migając przed oczami zmieniającymi się scenami na ekranie telewizora. Gubimy się w rzeczywistości, która nas otacza i często nie potrafimy już nawet sami sobie odpowiedzieć na pytanie: Kim jestem? Jakie imię noszę, wpisane w swoje serce i komu pozwalam tym sercem zawładnąć?
Prawdziwe imię, które nosi w sobie każdy człowiek, zawsze przychodzi do nas z zewnątrz i zawsze nadawane jest przez kogoś, kto ma siłę prawdziwego autorytetu. Żaden z ludzi nie może nam tego dać; to imię dostajemy od Boga, który – podobnie jak Piotra, zna nas najlepiej i tylko On może nam powiedzieć całą prawdę o nas. Tylko On nadaje mi prawdziwe imię, bo tylko On wie, kim jestem i do czego zostałem powołany.
„Każdy jest obdarowany przez Boga inaczej” (św. Paweł z Listu do Koryntian).
Czy wiesz, jakie są podstawowe imiona twojej prawdziwej tożsamości? Jesteś dziełem Boga – cudownie przez Niego stworzonym. On zna cię tak, jak nikt inny i wie o tobie dużo więcej, niż ty sam o sobie. Żaden z wielkich filarów Kościoła nie mógł nawet przewidzieć, że zostanie wybrany, a jednak Pan Bóg miał swój własny plan powołując zarówno Piotra i Pawła, jak i tysiące tych, którzy poszli śladami wielkich apostołów. Wobec każdego z nas Bóg ma swój plan i codziennie wychodzi naprzeciw ciebie czekając, aż zaprosisz Go do swojego życia. Kocha cię tak bardzo, że chce razem z tobą dzielić to, co wypełnia twoją codzienność. Chce śmiać się razem z tobą i pomóc ci nieść ciężary, które napotykasz na swojej drodze. Chce budzić się razem z tobą i z tobą zasypiać. Chce, żebyś opowiadał Mu o sobie i o tym, co cię w tym dniu spotkało, co ci się przydarzyło, co cię zasmuciło i zraniło. Chce być z tobą i chce współdziałać z tobą we wszystkim, czego się podejmujesz, ale nie uczyni tego bez twojego zaproszenia i przyjęcia Go do swojego domu i życia. On dał ci wolną wolę i szanuje twoje wybory, jakiekolwiek by one nie były. Nikt inny nie zna ciebie tak jak On, i nikt nigdy nie obdarzy cię taką miłością, z jaką On przyjmuje ciebie. Bo jesteś dla niego ważna i ważny. Zawsze byłeś i zawsze będziesz. To takie proste, a jednak ludzie błądzą, poszukując wyjaśnień, wytłumaczeń i pojęcia niepojętego. A klucz do całej prawdy jest na wyciągnięcie ręki – w Słowie Bożym, które jest nośnikiem prawdy o nas, danym nam przez Boga. Tam jest wszystko. Odpowiedź na każde pytanie, nawet to, które boimy się zadać. Wskazówki, którędy iść, aby nie zbłądzić. I zaskakująca prawda o tobie samym, którą odkryjesz, czytając drobne linijki zapisanych stron Biblii i wsłuchując się w nie sercem. Bo tylko sercem usłyszysz to, co chce ci powiedzieć Pan. Bardzo osobiście, tylko do ciebie, w relacji Ojciec – ukochana córka i ukochany syn, jeśli Go przyjmiesz do swojego życia czyniąc Jezusa Chrystusa swoim Panem i Zbawicielem, i stając się przez to umiłowanym dzieckiem Bożym, o które Bóg się troszczy i którego nigdy nie opuści.
Jakie jest twoje imię? Usłyszysz je, jeśli dasz się poprowadzić tak, jak Piotr i Paweł, i tak jak oni zostaniesz obdarowany imieniem, jakie przeznaczył dla ciebie Ten, który cię kocha. Bóg Ojciec.

niedziela, 24 czerwca 2018

Wspomnienie Świętych apostołów Piotra i Pawła

Św. Piotr, rybak z Galilei, o imieniu Szymon, był synem Jana. Jego brat Andrzej "przyprowadził go do Jezusa" (J 1, 42), o którym słyszał prawdopodobnie od Jana Chrzciciela. Piotr został uczniem Chrystusa, porzuciwszy rodzinę i wszystko, co posiadał, aby pójść za Nim. Chrystus nadał Szymonowi imię Piotr, mówiąc doń: "Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój..." (Mt 16, 18). Po Zmartwychwstaniu Chrystus powierzył mu władzę nad Kościołem. Św. Piotr został w ten sposób namiestnikiem Chrystusa i głową apostołów, pierwszym papieżem.

Ewangelie mówią więcej o Piotrze niż o jakimkolwiek innym apostole. Był czczony przy wielu okazjach; przypisywano mu dokonanie licznych cudów. Chrystus przebywał w jego domu, nauczał z jego łodzi, jemu pierwszemu nakazał przesłać świadomość o swym Zmartwychwstaniu, po którym ukazał mu się osobiście. Często Piotr działał jako rzecznik innych apostołów. Pismo święte podaje także wzmianki o jego wadach i ułomnościach: o skłonności do gniewu, o tym, że zachwiał się w wierze, był gwałtowny i trzy razy zaparł się Chrystusa.

Po wniebowstąpieniu Jezusa Piotr zaczął swoją pracę jako Głowa Kościoła. Polecił dokonać, na miejsce porzucone przez Judasza, wyboru apostoła, którym został Maciej. W dzień Pięćdziesiątnicy wygłosił pierwszą publiczną mowę apostolską. Potem uzdrowił chorego od urodzenia i podjął polecone przez Boga dzieło nawracania pogan. Kiedy na rozkaz Heroda ścięto Jakuba, brata Jana, Piotr również został schwytany i osadzony w więzieniu, z którego uwolnił go cudownie anioł Pański. W roku 48/49 Piotr przewodniczył pierwszemu soborowi w Jerozolimie. Apostołowie wydali tam oświadczenie, że nawracani poganie nie muszą podlegać żydowskiemu prawu obrzezania. Sprawa ta w odniesieniu do pogan i wszystkich nie-Żydów była przedmiotem sporu ze św. Pawłem, tzw. sporu antiocheńskiego.

Przez dwadzieścia pięć lat św. Piotr mieszkał w Rzymie. Był założycielem i pierwszym biskupem tamtejszego Kościoła. W roku 67, ostatnim roku panowania Nerona, został ukrzyżowany, przy czym wyraził życzenie, by przybito go do krzyża głową na dół, nie czuł się bowiem godny umierać tak jak jego Boski Mistrz. Przypisuje mu się autorstwo dwóch listów zawartych w Nowym Testamencie. Ewangelia św. Marka, który był jego uczniem, została nazwana "Ewangelią Piotra".

Św. Paweł, niestrudzony apostoł pogan, doznał nawrócenia w drodze do Damaszku. Ochrzciwszy się, pozostał kilka lat w Damaszku, potem udał się do Arabii, a powróciwszy do Damaszku "zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym" (Dz 9, 20). Z tego powodu naraził się Żydom i musiał uciekać z miasta. Udał się wtedy do Jerozolimy, "by widzieć Piotra" (Ga 1, 18) i złożyć hołd Głowie Kościoła.

Później powrócił do rodzinnego Tarsu (Dz 9, 30) i zaczął działalność apostolską w swej własnej prowincji, dopóki nie został wezwany przez św. Barnabę do Antiochii. Po roku, z powodu panującego głodu, obydwaj, Barnaba i Paweł, zostali wysłani z jałmużną do ubogiej wspólnoty chrześcijańskiej w Judei. Wypełniwszy swoją misję powrócili do Antiochii.

Wkrótce potem Paweł i Barnaba przedsięwzięli pierwszą podróż misyjną (44/45-49/50). Odwiedzili wyspę Cypr, następnie udali się do Azji Mniejszej, przebywając w Pamfilii, Antiochii Pizydyjskiej i Likaonii i ustanawiając Kościoły w Pizydii, Antiochii, Ikonium, Listrze i Derbe.

Po soborze w Jerozolimie Paweł w towarzystwie Sylasa, a później Tymoteusza i Łukasza rozpoczął drugą podróż misyjną (49/50-52/53). Najpierw odwiedził ponownie Kościoły, które uprzednio założył w Azji Mniejszej. Przeszedł potem przez Galację i udał się do Troady, skąd pociągnięty dziwnym widzeniem, przeszedł na ląd europejski i udał się przez Macedonię do Grecji. Następnie przez Efez i Jerozolimę powrócił do Antiochii.

Trzecia podróż misyjna (53154-58) św. Pawła obejmowała niemal te same regiony, co druga. Głównym ośrodkiem działalności misyjnej apostoła stał się Efez, gdzie św. Paweł pozostał blisko trzy lata. Robił także plany kolejnej podróży misyjnej zamierzając udać się do Jerozolimy, a stamtąd do Rzymu i Hiszpanii. W Jerozolimie jednak został zaatakowany przez Żydów, nie mógł więc zrealizować swojego celu. Pochwycono go i poprowadzono do Cezarei, gdzie był więziony przez dwa lata. Potem przewieziono go do Rzymu, pozwoliwszy mu "mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował" (Dz 28, 16).

Dzieje Apostolskie nie dają nam dalszych świadomości o życiu apostoła. Dowiadujemy się jednakże z jego listów pasterskich, a także z tradycji, że po dwóch latach został uwolniony i opuścił Rzym. Następnie podróżował do Hiszpanii i na Wschód. Kiedy wrócił do Rzymu, uwięziono go ponownie i w roku 67 został ścięty.

Św. Paweł okazywał wielkie zainteresowanie życiem Kościołów, które ustanowił. Zawsze obdarzał je ojcowskim uczuciem, czemu dał wyraz w kilkunastu listach do nich skierowanych. Przypuszcza się, że napisał także inne listy, które jednak nie zachowały się. W swoich listach św. Paweł okazuje się głębokim myślicielem religijnym, mającym trwały i budujący wpływ na rozwijające się chrześcijaństwo. Badania przeprowadzone w późniejszych epokach udowodniły jeszcze wyraźniej wielkość jego umysłu i ducha.



Modlitwa: Panie, nasz Boże, Ty przez świętych apostołów Piotra i Pawła dałeś swojemu Kościołowi podstawy chrześcijańskiej wiary, za ich wstawiennictwem udziel nam pomocy i doprowadź nas do wiecznego zbawienia. Amen.

Wspomnienie Św. Cyryla Aleksandryjskiego, biskupa i doktora Kościoła

Św. Cyryl urodził się w Aleksandrii w Egipcie około roku 376. Wierząc niezachwianie, że Najświętsza Maryja Panna była matką Boga, wystąpił przeciwko Nestoriuszowi, patriarsze Konstantynopola, który utrzymywał, że Jezus Chrystus zrodził się z Maryi wyłącznie jako człowiek, boskość zaś została mu nadana potem z powodu Jego wielkich zasług. Jego zasługą przede wszystkim jest potępienie błędów nestoriańskich i zdefiniowanie nauki katolickiej: dwie natury, Boska i ludzka, złączone są w jednej Boskiej osobie Chrystusa; stąd Najświętsza Panna jest prawdziwie matką Boga, a nie tylko matką człowieka Chrystusa.

Św. Cyryl przewodniczył soborowi efeskiemu, który potępił Nestoriusza i jego doktrynę. Cyryl drogo jednak zapłacił za to zwycięstwo, spotkało go bowiem wiele cierpień ze strony Nestoriusza i jego zwolenników. Św. Cyryl pozostawił wiele traktatów egzegetycznych, był też autorem apologetycznego dzieła przeciwko Julianowi Apostacie. Zmarł 27 czerwca 444 roku.

Modlitwa: Boże, Ty uczyniłeś świętego Cyryla, biskupa, niezłomnym obrońcą Boskiego macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny, spraw, aby wszyscy, którzy wierzą, że Maryja jest Matką Boga, zostali zbawieni przez wcielenie Twojego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.

 

Wspomnienie Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Tytuł Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest na trwałe związany z dostojnym wizerunkiem Maryi, czczonym w Rzymie. Obraz namalowany na desce o wymiarach 54x41,5 cm, pochodzenia bizantyńskiego, przypomina niektóre stare ikony ruskie nazywane Strastnaja. Jego autorstwo jest przypisywane jednemu z najbardziej znanych malarzy prawosławnych wczesnego średniowiecza, mnichowi bazyliańskiemu - S. Lazzaro.
Kiedy i w jakich okolicznościach obraz powstał, a potem dotarł do Rzymu - nie wiemy. Według niektórych źródeł został namalowany na Krecie w IX w.; inne dane mówią o wieku XII i pochodzeniu z Bizancjum lub z klasztoru na świętej Górze Athos. Według legendy, do Europy obraz został przywieziony przez bogatego kupca. Kiedy podczas podróży statkiem na morzu rozszalał się sztorm, kupiec ten pokazał obraz przerażonym współtowarzyszom. Ich wspólna modlitwa do Matki Bożej ocaliła statek. Po szczęśliwym przybyciu do Wiecznego Miasta ikona została umieszczona w kościele św. Mateusza, obsługiwanym przez augustianów. Z dokumentu z roku 1503 wynika, że w ostatnich latach XV w. wizerunek był już w Wiecznym Mieście czczony i uważany za łaskami słynący. Zwano go Madonna miracolosissima. Gdy w roku 1812 wojska francuskie zniszczyły kościół, mnisi wywędrowali do Irlandii. Po powrocie objęli kościół św. Euzebiusza. Kult cudownego obrazu uległ wówczas pewnemu zaniedbaniu, na co wielu się skarżyło.
W grudniu 1866 r. Pius IX powierzył obraz redemptorystom, którzy umieścili go w głównym ołtarzu kościoła św. Alfonsa przy via Merulana. Od tego czasu datuje się niebywały rozkwit kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, propagowanego przez duchowych synów św. Alfonsa Marii Liguoriego. 23 czerwca 1867 r. odbyła się uroczysta koronacja obrazu. W roku 1876 powstało arcybractwo Maryi Nieustającej Pomocy i św. Alfonsa. Równocześnie mnożyły się kopie, które redemptoryści umieszczali w swoich kościołach w wielu krajach, w tym także na ziemiach polskich. Dla propagowania kultu ponad 100 autorów wydało rozmaite opracowania, powstały różnojęzyczne periodyki, poświęcone temu samemu celowi. Ogromne powodzenie miały także małe obrazki z odpowiednimi wezwaniami. Rozchodziły się one w wielomilionowych nakładach. W 1876 r. ustanowiono święto Maryi Nieustającej Pomocy na dzień 26 kwietnia, z czasem przeniesione na 27 czerwca.
Sam obraz przedstawia cztery postacie: Maryję z Dzieciątkiem oraz świętych Archaniołów Michała (po lewej stronie obrazu) i Gabriela (po stronie prawej). Maryja jest przedstawiona w czerwonej tunice, granatowym płaszczu (zielonym po spodniej stronie) i w niebieskim nakryciu głowy, które przykrywa czoło i włosy. Na środkowej części welonu znajduje się złota gwiazda z ośmioma prostymi promieniami. Głowę Maryi otacza, charakterystyczny dla szkoły kreteńskiej, kolisty nimb. Oblicze Maryi jest lekko pochylone w stronę Dzieciątka Jezus trzymanego na lewej ręce. Prawą, dużą dłonią, o nieco dłuższych palcach, charakterystycznych dla obrazów typu Hodegetria
("wskazująca drogę"), Maryja obejmuje ręce Jezusa. Jej spojrzenie charakteryzuje czuły smutek, ale nie patrzy na swojego Syna, lecz wydaje się przemawiać do patrzącego na obraz. Miodowego koloru oczy i mocno podkreślone brwi dodają obliczu piękna i wyniosłości.
Dzieciątko Jezus przedstawione jest w całości. Spoczywając na lewym ramieniu Matki, rączkami ujmuje mocno Jej prawą dłoń. Przyodziane jest w zieloną tunikę z czerwonym pasem i okryte czerwonym płaszczem. Opadający z nóżki prawy sandał pozwala dostrzec spód stopy, co może symbolizować prawdę, że będąc Bogiem, Jezus jest także prawdziwym człowiekiem. Ma kasztanowe włosy, a rysy Jego twarzy są bardzo dziecięce. Stopy i szyja Dzieciątka wyrażają jakby odruch nagłego lęku przed czymś, co ma niechybnie nadejść. Tym natomiast, co wydaje się przerażać małego Jezusa, jest wizja męki i cierpienia, wyrażona poprzez krzyż i gwoździe niesione przez Archanioła Gabriela. Po drugiej stronie obrazu Archanioł Michał ukazuje inne narzędzia męki krzyżowej: włócznię, trzcinę z gąbką i naczynie z octem.
Maryja, pomimo że jest największą postacią obrazu, nie stanowi jego centralnego punktu. W geometrycznym środku ikony znajdują się połączone ręce Matki i Dziecięcia, przedstawione w taki sposób, że Maryja wskazuje na swojego Syna, Zbawiciela.

Maryja jest Matką Kościoła, ludu Bożego, który Jej Syn nabył swoją najdroższą Krwią. Jest Matką każdego z nas. Niewątpliwie jest jeden nasz Pośrednik, według słów Apostoła: "Bo jeden jest Bóg; jeden też pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który wydał samego siebie na okup za wszystkich" (1 Tm 2, 5-6). Nie przeszkadza to jednak bynajmniej, byśmy mogli mówić o macierzyńskiej roli Maryi w stosunku do wszystkich. Nie przyćmiewa ona żadną miarą i nie pomniejsza tego jedynego pośrednictwa Chrystusowego, lecz ukazuje jego moc: "Cały bowiem wpływ zbawienny Błogosławionej Dziewicy na ludzi wywodzi się nie z jakiejś konieczności rzeczowej, lecz z upodobania Bożego, i wypływa z nadmiaru zasług Chrystusowych, na Jego pośrednictwie się opiera, od tego pośrednictwa całkowicie jest zależny i z niego czerpie całą moc swoją. Nie przeszkadza zaś w żaden sposób bezpośredniej łączności wiernych z Chrystusem, przeciwnie, umacnia je" (KK, nr 60).
"Macierzyństwo Maryi w ekonomii łaski trwa nieustannie - poczynając od aktu zgody, którą przy zwiastowaniu wiernie wyraziła i którą zachowała bez wahania pod krzyżem - aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych. Albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo zjednuje nam dary wiecznego zbawienia. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, dopóki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny. Dlatego to do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki. Rozumie się jednak te tytuły w taki sposób, że niczego nie ujmują one ani nie przydają godności i skuteczności działania Chrystusa jedynego Pośrednika... Kościół nie waha się jawnie wyznawać taką podporządkowaną rolę Maryi; ciągle jej doświadcza i zaleca ją sercu wiernych, aby oni wsparci tą macierzyńską opieką, jeszcze silniej przylgnęli do Pośrednika i Zbawiciela" (KK, nr 62).

 

Wspomnienie Św. Josémarii Escrivy de Balaguera

Josémaria Escriva de Balaguer, jako najmłodsze z sześciorga dzieci, urodził się 9 stycznia 1902 roku w Barbasatro, na północy prowincji Aragon w Hiszpanii. Jego ojciec handlował tkaninami. Matka odznaczała się wyjątkową pobożnością. Obydwoje musieli znieść bolesne doświadczenia: śmierć trzech ostatnich córek, a potem - bankructwo firmy.

Gdy Josémarię dotknęła poważna choroba rodzice zaprowadzili go do kaplicy Najświętszej Panny z Torreciudad. Wyprosili tam jego uzdrowienie i oddali go pod szczególną opiekę Maryi.

Od pierwszych lat szkolnych Josémaria dał się poznać jako uczeń zdolny, pracowity, zafascynowany historią i literaturą. Przystąpił do pierwszej Komunii św. 23 kwietnia 1912 roku. Eucharystię ukochał na całe życie. W seminarium spędzał godziny na adoracji Najświętszego Sakramentu. Kiedy w 1925 roku - jako młody kapłan - otrzymał pod opiekę parafię w wiosce Perdiguera, codziennie wystawiał w kościele Najświętszy Sakrament.

Powołanie zrodziło się w jego sercu kilka lat wcześniej, kiedy rankiem w zimie w 1917 roku, Josémaria znalazł w śniegu ślady bosych stóp karmelity. Jego serce zadrżało wobec tak wielkiego szaleństwa miłości. W wieku 15 może 16 lat zdecydował się porzucić swe marzenie o zawodzie architekta i postanowił zostać kapłanem. Gdy wyznał swój zamiar, ojciec zaczął płakać...

Młodzieniec był świadomy ofiar, jakich wymaga to ze strony rodziny oraz i tego, że oznacza to utratę więzi rodzinnych. Właśnie dlaczego Josémaria modli się do Boga, aby zechciał dać rodzicom innego syna w swoje miejsce. Istotnie w roku 1919 w rodzinie państwa de Balaguer rodzi się syn, przynosząc starszemu bratu potwierdzenie powołania.

2 października 1928 r. we wspomnienie świętych aniołów stróżów, podczas rekolekcji u Ojców od św. Wincentego a Paulo, młody kapłan ma wizję, która nigdy się nie zatrze w jego sercu: widzi Opus Dei takie, jakiego pragnął Pan i jakim powinno być w ciągu wieków. Pojmuje, że Bóg oczekuje, aby on nakłonił mężczyzn i kobiety do poszukiwania świętości we wszystkich miejscach pracy, we wszystkich krajach. Począwszy od tego dnia, wkłada wszystkie swe siły w to, co nazywa mianem Opus Dei: pracą Bożą, pracą dla Boga.

Jako młody kapłan kontynuuje swą pracę blisko chorych i biednych. Rodzi się kilka powołań. W końcu 1922 roku otwiera pierwszy dom Opus Dei. Aby poznano lepiej jego zamysł, pisze swe 999 myśli, które się ukazują w pierwszej wersji drukiem w 1934 roku. Potem w postaci pisma, pod tytułem "Droga". Mała książeczka została przetłumaczona na 36 języków. Jej nakład przekroczył 4 miliony egzemplarzy.



Założyciel Opus Dei zmarł 26 czerwca 1975 roku. Jan Paweł II beatyfikował go 17 maja 1992, a kanonizował - 6 października 2002.

Wspomnienie Św. Zygmunta Gorazdowskiego, prezbitera, patrona Sanoka

Zygmunt Karol Gorazdowski z Gorazdowa, herbu Prawdzic, urodził się w Sanoku 1 listopada 1845 r. Był drugim z siedmiorga dzieci Feliksa i Aleksandry z Łazowskich h. Łada. Pierwsze miesiące życia spędził w majątku swojej babki, cudem unikając śmierci w czasie rzezi galicyjskiej (powstanie chłopów zachodniej Galicji w lutym i marcu 1846 r. przeciwko ziemianom, sterowane przez austriackiego zaborcę). Przebywając w ukryciu, zachorował na gruźlicę, która towarzyszyła mu przez całe późniejsze życie. Szkołę elementarną i gimnazjum ukończył w Przemyślu, dokąd przeniosła się jego rodzina. W 1863 r. uciekł z gimnazjum, by wziąć udział w powstaniu styczniowym. Po jego klęsce wrócił do rodzinnego domu, by kontynuować naukę. Po ukończeniu gimnazjum podjął studia prawnicze na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie.
W 1865 r. postanowił zostać kapłanem. Przerwał studia na drugim roku i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie. Po jego ukończeniu przez dwa lata leczył nawrót gruźlicy. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1871 r. w katedrze lwowskiej. Pracował jako wikariusz m.in. w Tartakowie, Wojniłowie, Bukaczowce, Gródku Jagiellońskim i Żydaczowie. W tym czasie dał się poznać jako autor pism i opracowań religijno-katechetycznych, adresowanych głównie do dzieci i młodzieży. Były one wysoko cenione przez przełożonych, a jego Katechizm dla szkół ludowych był zalecany w diecezji przemyskiej jako "najodpowiedniejszy podręcznik przy nauce religii". Młody kapłan ujmował wszystkich otwartością i wrażliwością na potrzeby człowieka.
W 1877 r. ks. Gorazdowski został przeniesiony do Lwowa, gdzie pracował w kilku parafiach i prowadził działalność charytatywną. Zakładał liczne towarzystwa miłosierdzia, a w 1882 r. sprowadził z Tarnopola Siostrzyczki Ubogich, które podjęły się prowadzenia "taniej kuchni ludowej". Dały one początek założonemu w 1884 r. Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia św. Józefa, zwanemu popularnie józefitkami, prowadzącemu kolejne dzieła dobroczynne. Oprócz Domu Pracy i Zakładu dla Nieuleczalnie Chorych i Rekonwalescentów ks. Gorazdowski założył także internat dla studentów Seminarium Nauczycielskiego i Zakład Dzieciątka Jezus, w którym, jako pierwszym w kraju, opiekę znajdowały porzucone niemowlęta (do końca życia założyciela znalazło tam opiekę około 3 tysięcy dzieci). Stworzył również Towarzystwo Opieki nad Niemowlętami, które objęło opieką ubogie matki wychodzące z lwowskiego zakładu położniczego i ich dzieci. W Zakładzie Dzieciątka Jezus bezpłatny dach nad głową, wyżywienie oraz opiekę duchową, a czasem i pomoc w resocjalizacji znajdowały także kobiety z małymi dziećmi. Niemowlęta porzucone, po ukończeniu pierwszego roku życia były odsyłane na koszt zakładu do rodzin zastępczych mieszkających na wsi. Przebywały tam do szóstego roku życia, a jeśli było to możliwe, mogły pozostać w takiej rodzinie na stałe. W przeciwnym razie o ich dalszy los troszczyły się siostry, umieszczając je w zakładach wychowawczych. System ten mógł funkcjonować wyłącznie dzięki ks. Gorazdowskiemu, który nie ustawał w zjednywaniu dobroczyńców i zdobywaniu niezbędnych środków.
Z jego inicjatywy powstał we Lwowie Związek Katolickich Towarzystw Dobroczynnych, którego został wiceprezesem. W miarę rozwoju zgromadzenia zakonnego ks. Gorazdowski uruchamiał kolejne jego placówki w różnych miastach Galicji, m.in. w Sokalu, Krośnie, Kaliszu, Czortkowie, Dolinie i Tarnowie. Jako proboszcz parafii św. Mikołaja we Lwowie prowadził też działalność charytatywną na własną rękę. Jego plebania zawsze była otwarta dla lwowskiej biedoty. Żebracy ściągali tu z całego miasta, bo wiedzieli, że "ksiądz dziadów", jak go powszechnie nazywano, nie przegoni ich, mimo że sam żył ubogo. Jadał niezwykle skromnie. Chodził w starej, zniszczonej bieliźnie, sutannie i płaszczu. Józefitki starały się dbać o swojego założyciela, ale otrzymane od nich odzienie rozdawał ubogim.
Jego konfesjonał był zawsze oblężony. Penitenci mogli się do niego zgłaszać o każdej porze, a i on odwiedzał w domach najbardziej zatwardziałych grzeszników, zachęcając ich do skorzystania z sakramentu pojednania. Ks. Gorazdowski założył także katolicką szkołę polsko-niemiecką i sprowadził do pracy w niej Braci Szkół Chrześcijańskich. Odpowiadając na wezwanie Ojca Świętego, by wydawać tanie dzienniki i pisma dla ludu, założył "Gazetę Codzienną". Za obie te inicjatywy wiele wycierpiał od tych, którzy sprzeciwiali się takiej aktywności duchownych. Na szczęście miał wsparcie ze strony arcybiskupa lwowskiego, Józefa Bilczewskiego (który w przyszłości zostanie jednocześnie z ks. Gorazdowskim beatyfikowany i kanonizowany).
Pod koniec życia ks. Gorazdowski cierpiał na niebezpieczną chorobę oczu, grożącą całkowitą utratą wzroku.
Ks. Zygmunt Gorazdowski zmarł 1 stycznia 1920 r. we Lwowie, w domu generalnym zgromadzenia i został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w archidiecezji lwowskiej 29 czerwca 1989 r. 26 czerwca 2001 r. św. Jan Paweł II dokonał we Lwowie jego beatyfikacji. Dlatego w Polsce jego wspomnienie obchodzi się właśnie 26 czerwca (w innych krajach 1 stycznia, w rocznicę śmierci). 23 października 2005 r. świętym ogłosił go papież Benedykt XVI. Kanonizacja ta odbyła się na zakończenie XI Zwyczajnego Zgromadzenia Biskupów, obradującego w Watykanie z woli św. Jana Pawła II w dniach 2-23 października 2005 r., jako zwieńczenie Roku Eucharystii.

 

Wspomnienie bł. Doroty z Mątowów

Bł. Dorota urodziła się w Mątowach Wielkich w roku 1347. W młodości została wydana za mąż i urodziła 9 dzieci. Będąc zapobiegliwą gospodynią domu, stale dążyła do chrześcijańskiej doskonałości. Po śmierci męża udała się do Kwidzyna, aby korzystać z kierownictwa wybitnego teologa Jana. Za jego pozwoleniem zamknęła się w celi obok kościoła katedralnego i oddała się modlitwie i pokucie. Zmarła 25 czerwca 1394 roku.

Modlitwa: Boże, źródło wszelkich łask, Ty z ojcowską dobrocią wysłuchujesz wszystkich wzywających Twojego miłosierdzia, za wstawiennictwem błogosławionej Doroty wspomagaj nas w naszych potrzebach, aby Twoja łaska, którą otrzymujemy na ziemi, przyniosła nam owoc życia wiecznego w niebie. Amen.