Jeśli Chrystus zmartwychwstał, to wiemy z pewnością, że
Bóg jest, wiemy jaki jest i jak możemy Go poznać przez osobiste
doświadczenie. Cały wszechświat nabiera znaczenia i celu, a ludzie mogą już teraz doświadczać kontaktu z żywym Bogiem.
Z drugiej strony, jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, chrześcijaństwo
pozostaje ciekawym eksponatem muzealnym - i niczym więcej. Nie ma żadnej
obiektywnej wartości ani realnego znaczenia. Choć jest piękną ideą, z
pewnością nie jest warte całego tego zamieszania. Męczennicy, którzy ze
śpiewem na ustach wychodzili naprzeciw lwom, czy współcześni misjonarze,
którzy oddali życie w Ekwadorze lub Kongo, niosąc przesłanie
chrześcijańskie innym ludziom, wydają się godnymi pożałowania, naiwnymi
głupcami.
Ataki na chrześcijaństwo najczęściej koncentrowały się na
zmartwychwstaniu, ponieważ także krytycy dostrzegają, że w tym właśnie
wydarzeniu tkwi sedno sprawy. Na początku lat 30-tych XX wieku młody
brytyjski prawnik rozważał przypuszczenie takiego właśnie ataku.
Człowiek ten był przekonany, że zmartwychwstanie jest niczym więcej jak
bajką i fantazją. Wyczuwając, że stanowi ono podstawę wiary
chrześcijańskiej, postanowił oddać światu przysługę, raz na zawsze
demaskując je jako oszustwo i przesąd. Był przekonany, że jako prawnik
posiada umiejętności konieczne do tego, by dokładnie sprawdzić i
przesiać wszystkie dowody, nie dopuszczając niczego, co nie spełniałoby
rygorystycznych kryteriów dopuszczenia w roli dowodu we współczesnym
sądzie.
Jednak gdy Frank Morrison prowadził badania, wydarzyło się coś
niezwykłego. Okazało się, że sprawa nie jest tak prosta, jak się
spodziewał. W rezultacie powstała książka zatytułowana „Kto usunął
kamień?”, a jej pierwszy rozdział nosi tytuł „Książka, która odmówiła
powstania”. Autor przedstawia w nim, w jaki sposób, badając sprawę
zmartwychwstania, został przekonany - wbrew swojej woli - o fakcie
cielesnego zmartwychwstania Chrystusa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz