Po pierwsze, Jego charakter pokrywał się z deklaracjami.
Wielu pacjentów szpitali psychiatrycznych podaje się za sławne osoby
albo za bóstwa, jednak ich postępowanie i charakter temu przeczą. Z
Chrystusem było inaczej. Jest wyjątkową osobą - tak jak wyjątkowy i
jedyny w swoim rodzaju jest Bóg.
Jezus Chrystus był bez grzechu. Żył w taki sposób, że mógł rzucić
swoim wrogom następujące wyzwanie: „Kto z was udowodni Mi grzech?”
(Ewangelia Jana 8:46). Odpowiedzią była cisza, choć zwracał się do
ludzi, którzy bardzo chętnie wskazaliby na jakąś słabość w Jego
charakterze, gdyby tylko mogli ją znaleźć.
Czytamy o kuszeniu Jezusa, ale nigdzie nie słyszymy, by wyznawał
jakiś swój grzech. Nigdy nie prosił o przebaczenie, choć swoich
naśladowców uczył, aby to robili.
Zupełny
brak poczucia moralnej ułomności w Jezusie jest zadziwiający w świetle
faktu, że jest to doświadczenie zupełnie odmienne od doświadczeń
świętych i mistyków wszystkich epok. Im bardziej zbliżamy się do Boga, tym bardziej przejmujemy się swoimi upadkami, zepsuciem i brakami.
Im bardziej zbliżamy się do jasnego światła, tym bardziej zdajemy sobie
sprawę z potrzeby kąpieli. To prawo działa także w sferze moralności,
jeśli chodzi o zwykłych śmiertelników.
Uderzające jest także, że Jan, Paweł i Piotr - wyuczeni od
najmłodszych lat, by wierzyć w powszechność grzechu - mówią o
bezgrzeszności Chrystusa: „On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono
zdrady w ustach jego” (1 List Piotra 2:22).
Piłat, który przecież nie był sympatykiem Jezusa, powiedział: „Co
złego on uczynił?” Najwyraźniej dostrzegł niewinność Chrystusa. A setnik
rzymski, który był świadkiem śmierci Chrystusa, stwierdził:
„Prawdziwie, ten był Synem Bożym” (Ewangelia Mateusza 27:54).
Po drugie, Chrystus pokazał, że ma moc nad siłami natury, jaką może dysponować tylko Bóg - który je stworzył.
Uciszył gwałtowną burzę, wiatr i fale na Jeziorze Galilejskim. Ten
czyn sprowokował siedzących w łodzi do postawienia pełnego respektu
pytania: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu
posłuszne?” (Ewangelia Marka 4:41). Zmienił wodę w wino, nakarmił 5 tys.
ludzi pięcioma chlebami i dwoma rybami, zwrócił wdowie w żałobie jej
jedynego syna przez wskrzeszenie oraz wzbudził z martwych córeczkę
zrozpaczonego ojca. Do starego przyjaciela zawołał: „Łazarzu, wyjdź na
zewnątrz!” i w dramatycznych okolicznościach wskrzesił jego martwe
ciało. Bardzo znaczące jest to, że Jego przeciwnicy nie zaprzeczali tym
cudom, lecz próbowali Go zabić. „Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy
uwierzą w Niego” - mówili (Ewangelia Jana 11:48).
Po trzecie, Jezus wykazał, że posiada moc Stwórcy nad chorobą i ułomnością.
Sprawiał, że chromi zaczynali chodzić, niemi mówić, a ślepi widzieć.
Niektóre z tych uzdrowień dotyczyły ułomności wrodzonych, które nie były
podatne na oddziaływanie psychosomatyczne. Najbardziej zadziwiający
jest przypadek człowieka niewidomego, opisany w Ewangelii Jana w
rozdziale 9. Choć człowiek ten nie był w stanie udzielić stosownego
wyjaśnienia przesłuchującym go przywódcom, jego doświadczenie było dla
niego samego wystarczającym argumentem. „Jedno wiem: byłem niewidomy, a
teraz widzę”. Dziwił się, że jego przyjaciele nie rozpoznali w owym
Uzdrowicielu Syna Bożego. „Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył
oczy niewidomemu od urodzenia” - stwierdził (Ewangelia Jana 9:25.32).
Dla niego było to oczywistym dowodem.
Po czwarte, ostatecznym dowodem prawdziwości roszczenia Jezusa do boskości jest Jego powstanie z martwych.
Pięć razy za swego życia przepowiedział, że umrze. Przewidział także,
jak umrze i że trzy dni później powstanie z martwych i ukaże się swoim
uczniom.
Rzeczywiście był to ostateczny sprawdzian. To twierdzenie można było łatwo zweryfikować - albo się zdarzy, albo nie.
Zarówno zwolennicy, jak i wrogowie wiary chrześcijańskiej uznają, że
zmartwychwstanie Chrystusa stanowi fundament wiary. Paweł, wielki
apostoł, napisał: „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest
nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 List do Koryntian
15:14). Paweł cały swój wywód oparł na cielesnym zmartwychwstaniu
Chrystusa. Chrystus albo powstał z martwych, albo nie. Jeśli rzecz ta
się wydarzyła, jest najbardziej sensacyjnym faktem w całej historii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz