Anioł codziennie marzył, Chciał poczuć wiatr na twarzy, A przed oczami strach... Przez chwile wolnym być, Docenić ludzi świat, Odpłynąć w dół...zostawić list... Ktoś tak mocno ranił go...aż do krwi, Coraz bliżej było dno, Na cztery spusty zamknął drzwi... Zostawił list... By odpłynąć w dół. Odszukał dach- Wysoki tak... Dotykac chciał chmur, Z oddali widzieć klatki mur...Jedwabny szal owiął sny Przez chwile wolnym był... Nie zatrzymany łagodnie spadł- Upadłym Aniołem się stał. Na twarzy swej poczuł wiatr, I strach ciało gnał... Anioł codziennie marzył, I pragnienie się ziściło. Teraz jest już na wieki nieprzytomny, Lecz przez chwile był wolny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz