Św. Tereska od Dzieciątka Jezus cieszyła się z tego, że była mała. Cieszyła się, że nie potrafiła niczego. Cieszyła się, że jej miłość była tak nędzna, bo Matka Boża w niej i za nią kochała Jezusa. Cieszyła się, że nie pamiętała dawanych jej pouczeń. Przecież pierwszą zasadą - jak mówiła - jest: nic nie posiadać. Cieszyła się, że czuła ogromną słabość. Bo przecież to Jezus był jej mocą. Cieszyła się za każdym razem, gdy doświadczała własnej nędzy, słabości, niemożności czynienia dobrze. Im bardziej uświadamiała sobie, że nic nie ma, nic nie potrafi i niczym jest, tym bardziej zdawała się na Jezusa. On wtedy wyrównywał jej braki, wypełniał je swoją mocą, świętością, miłością. Czy wiecie, że gdy Jezus nie dawał jej odczuć swojej obecności, ona dziękowała również za to.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz