Zgodnie z najwcześniej rozpowszechnianym wyjaśnieniem to uczniowie ukradli ciało!
W Ewangelii Mateusza 28:11--15 czytamy opis reakcji kapłanów i
starszych. Gdy straże doniosły im o zniknięciu ciała, wiadomość zdumiała
ich i zupełnie wyprowadziła z równowagi. Dali wówczas strażnikom
pieniądze i nakazali rozgłaszać, że uczniowie w nocy wykradli ciało, gdy
strażnicy spali. Wersja ta była tak fałszywa, że Mateusz nawet nie
starał się jej obalić! Jaki sędzia posłuchałby cię, gdybyś stwierdził,
że wiesz, że to twój sąsiad ukradł ci z domu telewizor, kiedy spałeś?
Takie świadectwo zostałoby wyśmiane w każdym sądzie.
Co więcej, stajemy przed psychologiczną i etyczną niemożliwością.
Kradzież ciała Chrystusa byłaby czynem całkowicie obcym charakterowi
uczniów, sprzecznym ze wszystkim, co o nich wiemy. Oznaczałoby to, że
dopuścili się oni celowego kłamstwa, które doprowadziło do zwiedzenia, a
w ostateczności do męczeńskiej śmierci tysięcy ludzi. Jest nie do
pomyślenia, by kilku uczniów, którzy mieliby uknuć podstęp i dopuścić
się takiej kradzieży, nie powiedziało o tym nigdy pozostałym.
Wszyscy uczniowie zdawali sobie sprawę ze sprawdzianu, jakiemu mogły
być poddane ich twierdzenia i przekonania - sprawdzianu polegającego na
torturach i męczeństwie. Ludzie są niekiedy gotowi umrzeć za coś, w co
wierzą, choć może się zdarzyć, że ich wierzenia są fałszywe. Jednak nikt
nie oddaje życia za kłamstwo, wiedząc, że to tylko kłamstwo. Stając na
progu śmierci, człowiek jest skłonny przyznać się do prawdy. Jeśli nawet
uczniowie rzeczywiście zabraliby ciało, a Chrystus byłby martwy, to
pojawia się problem wyjaśnienia Jego ukazywania się po śmierci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz