Modlitwa i trwoga konania
39 Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie.
40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: «Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie»
41 A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się
42 tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!»
43 Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go.
44 Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.
45 Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku.
46 Rzekł do nich: «Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie».
47 Jeszcze gdy On to mówił, przybyła jakaś gromada, a przed nią szedł ten, którego nazywają Judaszem, jeden z Dwunastu. Podszedł do Jezusa, aby Go pocałować.
48 Wtedy Jezus powiedział do niego: “Judaszu, to pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?
REFLEKSJA
Maria Imelda Kosmala
Prośba
Nie mówcie o cierpieniu
nawet lewej ręce kiedy prawa boli
nie mówcie zbyt głośno i pewnie
cierpienie to kwiat który szybko więdnie
przeradza się w suchy nieśmiertelnik
nie pocieszajcie zbolałych
każde słowo krasząc pobożnym sloganem
taniutką pewnością luksusowej tandety
nie obwijajcie sękatego krzyża
zbyt mglisto-słodką niebieskość
bo ból zwietrzeje
bo korzec stłamsi światło —
ogrójec ma tonację nocy
bardzo wyciszoną ciemność
— — nawet przyjaciele mogli spać spokojnie
ma wymowę dla tych
co czują zatrzaśniętą furtkę
uliczkę bez wylotu
słowo bez odpowiedzi
wybór — na miarę kropli czerwonego potu
«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 142
Janusz Pasierb
Ogrójec
już objawiłem im Boga
w blasku i mocy
jeszcze objawię im człowieka
dzisiejszej nocy
ujrzą obojętność oliwek
nieruchomość świateł i cieni
doświadczą ile można nabrać sił
leżąc z twarzą przytuloną do ziemi
dam im posłuchać milczenia Boga
gdy się Go woła
zobaczą zimny blask kielicha
w ręku anioła
objawię im ostatnią prawdę
najwstydliwszą z tajemnic człowieka
nie umie być sam póki żyje
i gdy umiera
trzy razy obudzę śpiących
sercem bijącym o żebra
człowiek wzywający człowieka
żebrak
«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 44
Jan Twardowski
Pocałunek Judasza
Ten pocałunek musiał się rozpłakać
nie mogło być inaczej
Święty Augustyn mówi
że grzech idzie do nieba gdy płacze
Matko Najświętsza co się nie gorszysz
gdy mówię od rzeczy
ten pocałunek do dziś niebo porusza
tak beczy
«Posłaniec nadziei», Warszawa – Rzeszów 2005, str. 152
Jan Twardowski
Nocą
Nocą modlił się w Ogrodzie Oliwnym
sam na sam z Aniołem
jak z dziewczynką w bieli
trzej najbliżsi wybrani zasnęli
kogut wrzasnął nad ranem
biegło serce niewybrane
takie nie śpi
«ABC księdza Twardowskiego. Rok C», Warszawa 2002, str. 47
Maria Imelda Kosmala
Śladami męki mojego Pana
Ślad 3
“A Pan obróciwszy się, spojrzał” (Łk 22, 61)
Piotr kiedyś — tak dawno
ja znam niejeden dziedziniec z płonącym ogniskiem
niejedno chyłkiem incognito
okrężne drożyny opłotki przyczajone z dala
nikt nie słyszał tchórzliwych zapewnień
nie znam
kogut sumienia z zamkniętymi ślepiami
potrząsa purpurowy grzebień
pianiem się zanosi
strach toczy oczami jak młyńskie kamienie
o nocy czarna ogromna i niema
Pan spojrzał we mnie —
zbyt szybko łzy obeschły
spójrz Jezu jeszcze głębiej —
niech płacz będzie bardziej gorzki
«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 70
Maria Imelda Kosmala
Śladami męki mojego Pana
Ślad 4
Jezusa wydal ich woli (Łk 23, 25)
Sąd i wyrok na Boga trwa do dziś
bo mowa jego nazbyt twarda
bo myśli Jego naszym niepodobne
bo nie jest Bogiem naszych pomysłów zachcianek
nierealny niewspółczesny niewygodny
skandalicznie ludzki nie do przyjęcia
zaskakuje rozczarowuje gorszy burzy
Jego rzeczywistość nie mieści się w naszych kategoriach
stworzyliśmy Cię Chryste na wyobrażenie swoje
według naszej miary
pieścimy obraz urojonego przez siebie
prywatnego do swej dyspozycji —
Boga gładkich rozwiązań maleńkich stabilizacji
kiedy wtargniesz w nasze dzieje
żywy
Mocny
Inny
Niepodobny
Niewymierny
jakie masz szanse
przy wygodnych swojskich fetyszach
? ? ?
«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 71


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz