Na czym opieramy nasze życiowe cele? Do czego dążymy? Co nas napędza
każdego dnia? W czym widzimy sens? Co jest czymś stałym w naszym życiu?
Czy jest coś lub ktoś co sprawia że, dzień dzisiejszy wydaje nam się
spełniony a jutrzejszy jak nadzieja, która w nas rozkwita jak kwiat? Czy
jest coś lub też ktoś kto zawiaduje całym tym naszym snem zwanym
życiem? Czy aby to życie czy tylko egzystowanie? Nikt nie chce
egzystować, każdy chce żyć. Czerpać z życia to co najlepsze. Brać je i
korzystać w pełni. Tylko jak ta obserwuje czasem ten samonapędzający się
kołowrotek- zarabiania i wydawania, widzę smutne, zmęczone twarze wokół
siebie zastanawiam się jak to możliwe, kiedy to życie przestało mieć
dla tych ludzi wyższy cel.. Czy on Go nie poznali? Myślę że, nie, że na
tą chwilę jest dla nich nie osiągalny. Serce z żalu ściska i chce się
zakrzyknąć do tych ludzi aby się obudzili. Oni patrzą ale nie widzą,
słuchają ale nie słyszą. Jak chodzące manekiny. Świat w szponach złych
wyborów, ponoszący konsekwencje swoich czynów...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz