A On nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. Dlaczego pisze po ziemi? Według proroctwa Jeremiasza gest ten związany jest z trudną sytuacją Narodu Izraelskiego, który zdradził Pana, odszedł od źródła wody żywej. A ci, którzy oddalają się od Boga, będą zapisani na ziemi (por. Jr 17, 13). Możliwe, że właśnie w tej sytuacji wypełniają się słowa Pisma. Co Jezus pisał? Może imiona faryzeuszów, może ich grzechy... – dokładnie tego nie wiemy. Był jednak na pewno zawstydzony postawą uczonych w Prawie. Wiedział, że Go próbuję, ale zlitował się nad nimi, bo po raz kolejny nie chcieli zaczerpnąć wody ze źródła wody żywej. Gest Jezusa i Jego słowa Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci na nią kamień (J 8, 7) są prawdziwymi rekolekcjami dla uczonych w Piśmie. Miłość Chrystusa jest większa od każdego grzechu, od największej ludzkiej pychy, od zbrodni, którą człowiek knuje w swoim sercu. Możemy zauważyć w tej scenie Janowej Ewangelii, że oskarżyciele Jezusa wyprowadzili poprawne wnioskowanie z nauki rekolekcyjnej Jezusa. Nikt nie rzucił kamienie w jawnogrzesznicę. Oddalili się od Jezusa i jawnogrzesznicy. Najpierw, jak nam notuje ewangelista, oddalili się ci starsi – prawdopodobnie ci, którzy gdzieś w głębi serca bardzo dobrze zdawali sobie sprawę, że tak naprawdę sprawiedliwymi nie są, a przez swoje grzechy wyrządzili już wiele zła. Pozostaje jawnogrzesznica i Jezus... Pięknie tę scenę opisał św. Augustyn, który napisał w języku łacińskim: Relicti sunt duo, misera et misericordia. Pozostało dwoje: nieszczęśliwa i miłosierdzie. Lekiem na nieszczęście człowieka jest zawsze miłosierdzie Boga. Ona nie odeszła. Rozpoznała w Jezusie źródło wody żywej. Wreszcie poznała... Nie chce już cierpieć pozorami miłości, która zdradziła, pozbawiła godności, wyśmiała. Ta Miłość, która pisze palcem po ziemi i spokojnie zadaje pytania jest zupełnie inna. To prawdziwa Kochająca Miłość. Miłość nie polega na osądzaniu, Jezus nie osądza nikogo (por. J 8, 15), On przyszedł aby zbawić grzeszną ludzkość (por. J 3, 17). On jest Bożym Barankiem, który gładzi grzechy świata. Gładzi je w wydarzeniu krzyża. Prowadzony na rzeź przez tych, którzy Prawem Go zabili. Spotkanie z prawdziwą Miłością Jezusową jest również dla nas okazją do wniknięcia w tajemnicę tej Miłości. Jezus po raz kolejny nam tę okazję daje.
Jezu, może na miejscu jawnogrzesznicy dzisiaj stoję właśnie ja... Ile razy w moim życiu zdradziłem I obwiniając uczucie prawdziwej Twojej miłości stałem się niewierny... Nauczyłem się tylko „uciekać” W momencie niebezpieczeństwa najlepiej uciec i opuścić... Zmiłuj się nade mną, Jezu i przebacz mi, Kiedy w swojej zarozumiałości szczycę się tym, że jestem większym przemądrzalcem od innych, a to, na co mnie stać, to jedynie chowanie głowy w piasek, unikanie odpowiedzialności, a przy okazji niesłuszne osądy i radość z tego, że swoją chytrością zdobywam świat. „Nikt się nie spostrzeże” – mówię sam do siebie, Ale kiedy odkrywam swoje słabości i swoją nędzę, Gryzie mnie wielki wstyd z powodu moich win. „Mogłem pomyśleć wcześniej” – mówię sobie. Ale kiedy? Wtedy, kiedy mi się wydawało, że jestem silny i przebiegły jak lis? Zmiłuj się nade mną, Panie. Przebacz mi te momenty, w których rzucałem kamieniem w drugiego człowieka. Zmiłuj się nade mną, Panie, że wobec innych uważałem siebie za sprawiedliwego i świętego. Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. Wyznaję Tobie moją winę, I pragnę Twego Miłosierdzia. Bez Niego jestem nikim. Z Nim jestem napełniony Twoją Prawdziwą Miłością, Która wzywa mnie do służby w pokorze I radości z tego, że co dzień dotykasz mnie i umacniasz Twoją cudowną Miłością. Dzięki Ci, Panie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz