Nasze ego. Każdy z nas przeszedł w życiu etap, gdy próbował zaspokoić
własne ego. Ale cóż to jest to ego? Są to oczywiście nasze pragnienia,
złudne poczucie własnej wartości, nasze zachcianki. Każdy mądry
poradnik, reklamy, tv, programy, psychologia, internet wbijają nam do
głowy, iż należy karmić o to bardzo solidnie nasze ego. Jak to robimy?
Każde pragnienie czy zachcianka, która musi być spełniona, nie zależnie
jakim kosztem, nie zawracanie siebie głowy uczuciami innych, domaganie
się swoich praw, nawet gdy nie jesteśmy w porządku. Od najmłodszych lat
kult własnego ego. Oczywiście nic złego w zaspokajaniu podstawowych
potrzeb, pomijając te zupełnie fizjologiczne, ale miłość czy poczucie
bezpieczeństwa czy też prawdziwe poczucie wartości i spełnienia leżą w
ludzkiej naturze. Lecz w momencie, w którym za każdym razem nasze ja
jest i musi być na pierwszym miejscu, wkraczamy na zwodnicze tereny tego
świata, który kultowuje taki sposób życia. Ja moje potrzeby, ja i moje
prawa, ja i moje i uczucia, ja, ja, ja...A gdyby tak pozwolić umrzeć naszemu ego?Tak umrzeć. I dać miejsce w
naszym sercu relacji tak doskonałej i żywej, która zaspokoi każdą naszą
potrzebę, za nim o niej pomyślimy? Da nam taki ogrom miłości i
bezpieczeństwa, którym będziemy się chcieli podzielić z innymi. Sami
zaspokojeni, spełnieni, nie będziemy chcieli już uczestniczyć w wyścigu
szczurów. Nie będziemy się już rozpychać łokciami, krzyczeć i walczyć o
swoje prawa. Nasze poczucie wartości nie będzie niczym zachwiane. Czy
pozwolisz umrzeć swojemu ego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz