niedziela, 15 kwietnia 2018

Nasz przyjaciel czy nasz wróg?

Nasze ego. Każdy z nas przeszedł w życiu etap, gdy próbował zaspokoić własne ego. Ale cóż to jest to ego? Są to oczywiście nasze pragnienia, złudne poczucie własnej wartości, nasze zachcianki. Każdy mądry poradnik, reklamy, tv, programy, psychologia, internet wbijają nam do głowy, iż należy karmić o to bardzo solidnie nasze ego. Jak to robimy? Każde pragnienie czy zachcianka, która musi być spełniona, nie zależnie jakim kosztem, nie zawracanie siebie głowy uczuciami innych, domaganie się swoich praw, nawet gdy nie jesteśmy w porządku. Od najmłodszych lat kult własnego ego. Oczywiście nic złego w zaspokajaniu podstawowych potrzeb, pomijając te zupełnie fizjologiczne, ale miłość czy poczucie bezpieczeństwa czy też prawdziwe poczucie wartości i spełnienia leżą w ludzkiej naturze. Lecz w momencie, w którym za każdym razem nasze ja jest i musi być na pierwszym miejscu, wkraczamy na zwodnicze tereny tego świata, który kultowuje taki sposób życia. Ja moje potrzeby, ja i moje prawa, ja i moje i uczucia, ja, ja, ja...A gdyby tak pozwolić umrzeć naszemu ego?Tak umrzeć. I dać miejsce w naszym sercu relacji tak doskonałej i żywej, która zaspokoi każdą naszą potrzebę, za nim o niej pomyślimy? Da nam taki ogrom miłości i bezpieczeństwa, którym będziemy się chcieli podzielić z innymi. Sami zaspokojeni, spełnieni, nie będziemy chcieli już uczestniczyć w wyścigu szczurów. Nie będziemy się już rozpychać łokciami, krzyczeć i walczyć o swoje prawa. Nasze poczucie wartości nie będzie niczym zachwiane. Czy pozwolisz umrzeć swojemu ego?

Brak komentarzy: