Chwycił mnie za rękaw, aż poczułem żar bijący od jego skóry jak od ognia.
- Ethan. Ja. Wszyscy nieuznani. Nie pozwól... Nie pozwól, by to się powtórzyło.
W jego oczach był gniew, ale też błaganie.
- Nie pozwolę - odparłem - Obiecuję.
Luke kiwnął głową i jego ręka opadła.
(...)
Zastali mnie, Annabeth i Grovera, stojących nad zgruchotanym ciałem półboga w ciepłym świetle ogniska.
- Percy - spytał mój ojciec z powagą w głosie - Co... co to jest?
Odwróciłem się ku Olimpijczykom.
- Potrzebujemy całunu - oznajmiłem łamiącym się głosem. - Całunu dla syna Hermesa.
- Ethan. Ja. Wszyscy nieuznani. Nie pozwól... Nie pozwól, by to się powtórzyło.
W jego oczach był gniew, ale też błaganie.
- Nie pozwolę - odparłem - Obiecuję.
Luke kiwnął głową i jego ręka opadła.
(...)
Zastali mnie, Annabeth i Grovera, stojących nad zgruchotanym ciałem półboga w ciepłym świetle ogniska.
- Percy - spytał mój ojciec z powagą w głosie - Co... co to jest?
Odwróciłem się ku Olimpijczykom.
- Potrzebujemy całunu - oznajmiłem łamiącym się głosem. - Całunu dla syna Hermesa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz