Mąż sprawiedliwy
I tak Maryja przebywała w świątyni dziewięć lat i osiągnęła
wiek dwunastu lat, a więc wiek, w którym dziewczęta izraelskie wchodziły
w okres przygotowania do małżeństwa. Co więc należało z Nią zrobić?
Wszedł więc kapłan, odziany w strój z dwunastoma dzwonkami, do Świętego
Świętych w świątyni i modlił się w sprawie Maryi. I oto Anioł Pański
stanął, mówiąc: – Zachariaszu! Zachariaszu! Wyjdź i zwołaj wdowców
spośród ludu i niech każdy z nich przyniesie różdżkę, i niech stanie się
Maryja żoną tego, któremu Bóg okaże znak...
Wyszli więc posłańcy na cały kraj judzki i zabrzmiała trąba
Pańska, i zbiegli się wszyscy. Rzucił i Józef swój topór – bo był cieślą
– ujął różdżkę i udał się w drogę. Gdy wszyscy wdowcy przybyli do
świątyni, kapłan wziął od nich różdżki. Zaniósł je do świątyni i modlił
się nad nimi, lecz gdy oddawał je kolejnym wdowcom, nie zobaczył żadnego
znaku. Dopiero gdy wziął ostatnią i podawał Józefowi, wyleciała z niej
gołębica i usiadła na głowie Józefa: był to widzialny znak, że to on
właśnie miał wziąć do siebie Maryję – co też wyraźnie powiedział kapłan.
Jednak Józef przeraził się bardzo: nie tylko był starcem, lecz także
miał dorosłe dzieci – w ten sposób stanie się pośmiewiskiem dla całego
Izraela! Ale kapłan surowo go upomniał, przypominając wydarzenia z
dziejów Izraela historię tych, którzy sprzeciwiali się woli Bożej w
czasach Mojżesza. Datana, Abirona i Korego pochłonęła ziemia. Na te
groźne słowa Józef zrezygnował z dalszego oporu i wziął pod opiekę
Maryję, mówiąc: – Maryjo, wziąłem Ciebie ze świątyni Pańskiej. Teraz zaś
zostawiam Cię w domu moim. Wychodzę budować domy, ale przyjdę po
Ciebie. Pan będzie Cię strzegł...
***
To opowiadanie zakorzeniło się w naszej pobożności: Józef
przedstawiany jest jako starzec; lilia w ręce Józefa to właśnie ta
różdżka; takim widzimy Józefa na figurach i obrazach w naszych
kościołach. Całe opowiadanie jest typowym opowiadaniem apologetycznym i
egzegetycznym. Apologetycznym – ponieważ przedstawiono Józefa jako
starca, by w najmniejszym nawet stopniu nie rzucić podejrzenia na
czystość i dziewictwo Maryi. Egzegetycznym, bo w ten sposób starano się
wyjaśnić wzmianki w Ewangeliach o braciach i siostrach Jezusa: były to
dzieci Józefa z pierwszego jego małżeństwa – miało ich być sześcioro:
czterech chłopców i dwie dziewczyny; było to więc rodzeństwo przyrodnie
Jezusa. Tak tłumaczą zresztą zwrot bracia i siostry Jezusa również
pisarze wczesnochrześcijańscy, jak np. wielki Orygenes, który – jak się
zdaje – idzie tu za tradycją apokryfów. Ci bracia i siostry Jezusa,
czyli Jego kuzynowie, pojawiają się raz po raz na dalszym planie zarówno
Ewangelii kanonicznych jak i apokryficznych: Samuel, np. postępuje z
Maryją i Józefem do Betlejem.
To, co nas jednak zdumiewa to brak kultu Józefa w starożytnym
Kościele. Nie mamy utworów na jego cześć, nie ma homilii, nie ma święta
jemu poświęconemu. W pismach Ojców Kościoła niewiele razy pojawia się
imię Józef. Istnieje zaledwie jeden apokryf – jak zobaczymy – o nim
mówiący. Trzeba było dopiero Średniowiecza, by zaczęły pojawiać się
pierwsze homilie ku czci św. Józefa, a prawdziwie kult św. Józefa
rozwinął się w XVI w. – od działalności św. Teresy z Avila.
Dlaczego? Istniały racje teologiczne i organizacyjno-kościelne.
Jeśli idzie o teologię, to starano się unikać wspomnień o św. Józefie,
chcąc podkreślić Boże macierzyństwo Maryi i Jej dziewictwo. Był jeszcze
inny powód: natury organizacyjnej. Otóż wielkim problemem Kościoła
pierwszych wieków byli judeochrześcijanie, czyli chrześcijanie, którzy
zbyt mocno uwydatniali dawny kult i obyczaje żydowskie. Oni to obdarzali
szczególnym kultem mężów sprawiedliwych, sławionych w Starym
Testamencie. Ostatnim z takich mężów był św. Józef. Konflikt
judeochrześcijański doprowadził do odsunięcia kultu św. Józefa męża
sprawiedliwego, rozwiniętego w gminach judeochrześcijańskich – jak się
zdaje – w Egipcie.
Józef pojawi się jako główna postać jeszcze w trzech scenach
głęboko tragicznych. Pierwsza to opis momentu, kiedy Józef odkrywa, że
Maryja jest brzemienna. Druga – to decyzja o ucieczce do Egiptu, którą
Józef musi podjąć jako głowa rodziny.
Trzecia – to scena śmierci Józefa. Będzie o nich mowa w następnych odcinkach. W innych miejscach św. Józef będzie już tylko – mniej lub bardziej ważną – postacią drugoplanową, by w końcu zniknąć z opowiadania ewangelicznego. Naprawdę, św. Józef był tylko cieniem Ojca i na tym polega jego wielkość.
Trzecia – to scena śmierci Józefa. Będzie o nich mowa w następnych odcinkach. W innych miejscach św. Józef będzie już tylko – mniej lub bardziej ważną – postacią drugoplanową, by w końcu zniknąć z opowiadania ewangelicznego. Naprawdę, św. Józef był tylko cieniem Ojca i na tym polega jego wielkość.
ks. Marek Starowieyski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz