W
dawnej tradycji ludowej Podkarpacia pierwszy dzień świąt - Boże
Narodzenie świętowano w ciszy, z powagą, we własnym domu. Natomiast
drugi - dzień św. Szczepana był radosny, gwarny i wypełniony spotkaniami
towarzyskimi i wróżbami.
Niektóre z nich miały charakter matrymonialny, podobnie jak zwyczaje andrzejkowe.
Od wczesnych godzin rannych chłopcy, nazywani "śmieciarzami", odwiedzali domy, w których mieszkały panny na wydaniu. Starali się przyjść jak najwcześniej, tak by nie zdążyły one jeszcze uprzątnąć leżącej na podłodze od wigilijnej wieczerzy słomy.
Od wczesnych godzin rannych chłopcy, nazywani "śmieciarzami", odwiedzali domy, w których mieszkały panny na wydaniu. Starali się przyjść jak najwcześniej, tak by nie zdążyły one jeszcze uprzątnąć leżącej na podłodze od wigilijnej wieczerzy słomy.
- Panna musiała się wykupić, najczęściej wódką. Aby jednak uniknąć
wstydu i konieczności wręczenia okupu, dziewczęta wstawały zaraz po
północy i sprzątały. Bywało, że w niedługim czasie kawaler odwiedzał
ponownie dom panny, ale już jako konkurent do jej ręki – opowiada
szefowa Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie Elżbieta Dudek-Młynarska.
Przykry zwyczaj dotykał nielubiane dziewczęta. Kawalerowie mościli
słomą ścieżki do ich chat. Ponadto, w trudno dostępnych miejscach,
najczęściej na dachach lub drzewach, wieszali słomiane kukły.
- Naznaczone w ten sposób panny były pośmiewiskiem całej wsi – wyjaśnia etnograf Andrzej Karczmarzewski.
- Naznaczone w ten sposób panny były pośmiewiskiem całej wsi – wyjaśnia etnograf Andrzej Karczmarzewski.
Po porannych odwiedzinach udawano się do kościoła, aby wziąć udział w
szczególnej mszy świętej. Wierni przynosili ze sobą ziarno owsa, żyta, a
także bób, czy groch, i po mszy obrzucali się nim na pamiątkę
ukamienowania świętego Szczepana. Elżbieta Dudek-Młynarska dodała, że
obrzucanie się ziarnem miało też charakter magiczny i sprawczy – miało
zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku.
Poświęconym podczas sumy owsem gospodarze obsiewali też nieurodzajne
zagony, żeby ziemia dobrze plonowała. W sadach obwiązywali drzewa
słomianymi powrósłami, aby dobrze rodziły w nowym roku.
Nie zapominano też o zwierzętach. Rankiem w dniu św. Szczepana gospodarze szli z kolędą do koni, a gospodynie do bydła; dawano zwierzętom kolorowe opłatki, a także chleb i wigilijne potrawy. Krowy dostawały także czosnek, który miał je chronić przed urokami rzucanymi przez czarownice.
Nie zapominano też o zwierzętach. Rankiem w dniu św. Szczepana gospodarze szli z kolędą do koni, a gospodynie do bydła; dawano zwierzętom kolorowe opłatki, a także chleb i wigilijne potrawy. Krowy dostawały także czosnek, który miał je chronić przed urokami rzucanymi przez czarownice.
Elżbieta Dudek-Młynarska wspomniała też o zdumiewającym współcześnie
zwyczaju z tradycji lasowiackiej - do izby wprowadzano żywego konia. Gdy
zwierzę załatwiło w pomieszczeniu swoją potrzebę fizjologiczną,
odczytywano to jako dobrą wróżbę - "kupę szczęścia" dla gospodarza.
Po całym dniu zabiegów magicznych, które miały sprzyjać losowi, wieczorami nadchodził czas wzajemnych odwiedzin. Oczekiwano też kolędników, którzy składali życzenia i śpiewali odpowiednią kolędę pannie, gospodyni albo gospodarzowi. Kolędnicy nie omijali żadnej, nawet najbiedniejszej zagrody.
Po całym dniu zabiegów magicznych, które miały sprzyjać losowi, wieczorami nadchodził czas wzajemnych odwiedzin. Oczekiwano też kolędników, którzy składali życzenia i śpiewali odpowiednią kolędę pannie, gospodyni albo gospodarzowi. Kolędnicy nie omijali żadnej, nawet najbiedniejszej zagrody.
Po wsiach chodziły zatem grupy z Herodem, kozą lub turoniem. Jeszcze w
XIX wieku kolędowanie nie miało charakteru widowiskowego. Było
zabiegiem o charakterze sprawczym, zapewniającym dobre urodzaje,
pomyślność w gospodarstwie i powodzenie w życiu.
Cykl Godnich Świąt, który rozpoczynało światło gwiazdy pozwalające
spożyć wieczerzę wigilijną, kończyło światło gwiazdy niesionej przez
kolędników w wigilię Trzech Króli. W samo święto, po powrocie z
kościoła, "odkurzano" poświęconym kadzidłem izby, a na drzwiach
wypisywano kredą pierwsze litery imion królów, by w ten sposób
zabezpieczyć dom przed złem. Tradycja ta utrzymała się do dziś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz