czwartek, 11 lipca 2024

Jezu

 Jezu proszę o łaskę uwolnienia dla męża mego wspieraj go i odwiedź go od wszelkiego dla nieprawości i nieżądu miej go w swojej opiece i strzesz go od aków szatana Jezu ufam tobie ty się tym zajmij bo po ludzku to nie ma nadziei na dobre jutro ale u Boga wszystko jest możliwe uwolnij od dla niech nie rani Panie uwolnij mnie i moją rodzinę od zła przekleństw i klątw Matko najświętsza proś za nami u syna za nami proszę aby krew twa przenikła męża mego mocą ducha św wyzwól Henia od zła błagam uczyń cud wszyscy módlmy się o rodziny przezywające kryzysy zdrady i rozłąki Jezu nie opuszczaj wierzących i czekających kochających i tęskniących zranionych przez najbliższych nawróć uciekających do rodzin żon dzieci błagam o cud Jezu ufam tobie



środa, 14 lutego 2024

Koniec zabawy! Piotr Blachowski

W pewnym momencie życia nadchodzi czas refleksji, zadumy. U owadów nazywa się to przepoczwarzeniem, przemianą z poczwarki w pięknego motyla. Dla nas, chrześcijan, taki czas nadchodzi co roku w okresie Wielkiego Postu. Ale tu nie chodzi o nasze prywatne oblicza, ubrania i gadżety, w których ostatnio lubujemy się. To okres przemiany naszego umysłu, naszej duszy.

To czas dla zadumy nad własnym jestestwem, nad przynależnością. I nie dotyczy to przynależności do grup społecznych, etnicznych, narodowościowych, lecz przynależności do Chrystusa, do Boga. Naszym zadaniem jest dać się przyciągnąć do serca Jezusowego, by być z Nim, kroczyć po drogach świata, kraju, regionu Drogą Chrystusową. Mamy przylgnąć do Jego Serca i Boku.

Prorok Joel w ten oto sposób mówi do nas: «Przeto i teraz jeszcze – wyrocznia Pana: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament». (Jl 2,12). I właśnie teraz mamy tę niepowtarzalną okazję, by powrócić całym swoim sercem, duszą i rozumem do Jezusa, który tak wiele poświęcił dlatego, że nas kocha.

We wspaniałym stylu, głosem docierającym do nas przez ponad dwa tysiące lat, woła święty Paweł, ten, który początkowo nie potrafił zrozumieć idei Chrystusa, a potem stał się jednym z największych Jego orędowników i zasłużył na miano Apostoła Narodów. „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.” (2 Kor 5,20-21)

Niech okres, który właśnie się zaczyna, wzbudza w nas radość z modlitwy, radość z dawania i pomocy drugim, tak więc – mimo nazwy – niech to będzie dla nas okres chwały, ale chwały dla Pana, okres radości, ale radości dawania, okres postu, ale wolny od elementów, które nie są nam konieczne: od nałogów, które i tak nam szkodzą, od hipokryzji, malkontenctwa, zrzędzenia, plotek.

Pamiętaj: „gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.” (Mt 6,17-18)

Na koniec wiersz Księdza Jana od Biedronki Twardowskiego:

Od ciemnej grudki prochu; która smoli ręce,
z namaszczeniem rzuconej w Popielcową Środę,
cichutka radość wzbiera.
O rzuć prochu więcej, na warkocz, na czuprynę, w książeczki, na brodę...
Bo przecież od tej grudki – wiosna w drzwiach kościoła, (...)
będzie więcej spowiedzi i dobrych uczynków,
wiele rzeczy skradzionych powróci w czas krótki
a wszystko się rozpocznie po prostu od Środy,
i właśnie od popiołu...
od smolącej grudki.

"Memento homo, quia pulvis es et in pulverem reverteris"
Prochem jesteś i w proch się obrócisz........



Z Bożą pomocą panować nad sobą ks. Leszek Smoliński

 Przez bramę Środy Popielcowej wchodzimy w Wielki Post. Jest to szczególny czas modlitwy, postu i zaangażowania na rzecz tych, którzy znajdują się w potrzebie. Daje on chrześcijaninowi możliwość przygotowania się do Świąt Wielkanocnych przez autentyczną konfrontację własnego życia ze słowem Bożym oświecającym codzienność wierzących. Jak zauważył Benedykt XVI, Wielki Post „jest okresem najbardziej sprzyjającym wewnętrznej pielgrzymce do Tego, który jest źródłem miłosierdzia. Jest to pielgrzymka po pustyni naszego ubóstwa, w której On sam nam towarzyszy, wspierając nas w drodze ku radości Wielkiej Nocy”.

Post jest dobrowolną rezygnacją z rzeczy potrzebnych do życia, na przykład z jedzenia czy napoju, ze względów religijnych. Normalny człowiek je po to, aby żyć, a nie żyje po to, aby jeść. I to odnosi się także do innych dóbr, które mają nam służyć, a nie którym my mamy być poddani. Jeśli nie jestem panem swego żołądka i jego apetytu, to jestem jego niewolnikiem. W chrześcijaństwie post jest jednym ze środków pokuty, to znaczy nawrócenia człowieka ku Bogu, i pojednania. To również jeden ze sposobów powiedzenia Bogu, że jesteśmy gotowi odłożyć na bok wszystko: pokarm, napój, zabawę czy cokolwiek innego. Post nie jest głodowaniem: apetyt i głód to dwie różne sprawy. Apetyt jest wołaniem organizmu o jedzenie z przyzwyczajenia. Głód zaś ma miejsce dopiero wtedy, gdy ciało zużyje wszelkie zapasy. A na to zwyczajnie trzeba tygodni, a nie godzin.

Post jest jedną z najlepszych dróg rozwijania dyscypliny nas samych i samokontroli. Wiedzieli o tym starożytni. Grecki filozof Platon mówił: „Pierwszym i największym zwycięstwem jest zdobyć samego siebie; zaś zostać pokonanym przez samego siebie jest najhaniebniejszą i najpodlejszą z wszystkich rzeczy”. Prawdziwego ducha postu ukazuje św. Jan Chryzostom. „Na wartość postu składa się nie tylko unikanie pewnych pokarmów, ale rezygnacja z grzesznego postępowania. Ten, kto ogranicza swój post tylko do abstynencji od mięsa, ogranicza walory postu. Pościsz? Udowodnij to przez dobre dzieła. Jeśli widzisz kogoś w potrzebie – ulituj się nad nim. Jeśli widzisz, że przyjaciel jest wyróżniony, nie bądź zazdrosny o niego. Aby naprawdę pościć, nie możesz pościć tylko swoimi ustami. Musisz pościć swoim okiem, swoim uchem, swoimi nogami, rękoma i całym swoim ciałem”.

Post jest więc ćwiczeniem, które ma doprowadzić do tego, że człowiek będzie rzeczywiście panem siebie, nauczy się mówić pokusie „nie!”. Każdy robi inne postanowienie: ktoś ogranicza palenie papierosów, inny rezygnuje do Wielkiej Niedzieli z picia alkoholu, jeszcze inny na czas Wielkiego Postu wyłącza telewizor, internet i ten czas wykorzystuje do czytania dobrej książki lub prasy. Można też wstać kilka minut wcześniej niż zwykle po to, aby gorliwie odprawić poranną modlitwę.

Wielki poeta Goethe powiedział, że wszyscy chcieliby być panami, ale nikt nie jest panem siebie. Postarajmy się panować nad sobą przez post i modlitwę stawać się lepszymi ludźmi, bardziej odpowiedzialnymi za nasze słowa i czyny.



Miłość niech będzie bez obłudy ks. Leszek Smoliński

 Przekraczamy dziś bramę Środy Popielcowej i wchodzimy w Wielki Post. Kościół przypomina nam, że jest to czas sprzyjający uczeniu się, jak wytrwać przy Jezusie, który na krzyżu składa ofiarę ze swego życia za zbawienie świata. Zatem z jak największym zaangażowaniem kierujemy w tym czasie postu, modlitwy i jałmużny wzrok na Chrystusa ukrzyżowanego, który umierając na Kalwarii, objawił nam w pełni miłość Boga.

Patrzymy na Chrystusa przebitego na krzyżu! Właśnie w tajemnicy krzyża objawia się w pełni potęga miłosierdzia Ojca. Aby pozyskać na nowo miłość swojego stworzenia, zgodził się zapłacić najwyższą cenę krwi swojego Jednorodzonego Syna. Na krzyżu sam Bóg żebrze o miłość każdego z nas. W czasie Mszy beatyfikacyjnej Matki Teresy placu św. Piotra w Watykanie Jan Paweł II mówił: „Wołanie Jezusa na krzyżu: ‘Pragnę’ (J 19,28), wyrażające głębię Bożej tęsknoty za człowiekiem, przeniknęło duszę Matki Teresy i znalazło w jej sercu żyzną glebę. Zaspokajanie Jezusowego pragnienia miłości i zbawienia dusz w jedności z Maryją stało się jedynym celem życia Matki Teresy. Ono także stanowiło wewnętrzną moc, popychającą ją do ‘dążenia z pośpiechem’ przez cały świat, aby pracować na rzecz zbawienia i uświęcenia najuboższych z ubogich” (19.10.2003).

Jedynie miłość wolna od obłudy, udawania, nie szukająca nagrody, w której bezinteresowny dar z siebie łączy się z gorącym pragnieniem wzajemności, sprawia, że najcięższe ofiary stają się lekkie. Jezus powiedział: „Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12, 32). Chrystus «przyciąga mnie do siebie», aby się ze mną zjednoczyć, abym nauczył się kochać braci taką samą miłością, jaką On kocha.

Wielki Post to czas dojrzewania w Bogu, by patrzeć na świat w inny sposób, innymi oczami, nawróconym sercem. „Dojrzewanie w Bogu – pisze ks. Jan Twardowski - to przejęcie się myślą ewangeliczną…[Wtedy człowiek] na wszystko patrzy inaczej: na pieniądze jak na stypendium od Pana Boga, dane po to, by pomagać innym. [Dojrzewanie w Bogu pozwala] Inaczej popatrzeć na cierpienie, które nie jest ślepym ciosem, ale doświadczeniem, które ma rozwijać wewnętrznie i wzbogacać, na miłość jako na ciągłą walkę z egoizmem. Wciąż brak nam dojrzewania w Bogu… by wszystko zobaczyć inaczej” (Katechizm ks. Twardowskiego, Kraków 2002, s. 209-210). Przyjmując miłość Jezusa, uczymy się szerzyć ją w otaczającym nas świecie każdym gestem i słowem. „Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem” (Rz 12, 9).

Niech w Wielkim Poście każdy z nas doświadczy na nowo miłości Bożej, danej nam w Chrystusie, miłości, którą my z kolei każdego dnia mamy «oddawać» bliźniemu, zwłaszcza temu, który najbardziej cierpi i jest w potrzebie. A może szczególnie zadbać o własną rodzinę? Czas, który spędzasz ze współmałżonkiem i dziećmi, jest czasem najlepiej oprocentowanym. To po prostu świetny interes! Niech droga wielkopostna zmierzająca w kierunku wielkanocnym będzie prawdziwym powrotem do miłości Chrystusa. W ten sposób będziemy mogli w pełni uczestniczyć w radości paschalnej.



Cztery homilie W drodze do zwycięstwa ks. Leszek Smoliński

 Przekraczając bramę Środy Popielcowej wchodzimy w czas Wielkiego Postu. Rozpoczynamy duchową drogę czterdziestu dni, która prowadzi do bezpiecznego celu, jakim jest Pascha Chrystusa, Jego zwycięstwo nad śmiercią. Papież Franciszek zauważa: „Okres ten zawsze kieruje ku nam stanowczą zachętę do nawrócenia: chrześcijanin jest wezwany, by powrócił do Boga «całym swym sercem» (Jl 2,12), aby nie zadowalał się życiem przeciętnym, ale wzrastał w przyjaźni z Panem. Jezus jest wiernym przyjacielem, który nas nigdy nie opuszcza, bo nawet kiedy grzeszymy, czeka cierpliwie na nasz powrót do Niego, a wraz z tym oczekiwaniem, ukazuje swoje pragnienie przebaczenia”.

Kluczem do zrozumienia, jak działać, aby osiągnąć prawdziwe szczęście i życie wieczne jest słowo Boże. To ono zachęca nas do szczerego nawrócenia. W świetle słowa Bożego łatwiej nam zrozumieć, że częste wypominanie sobie i innym słabości, grzechów niczego nie zmienia, jedynie nas rozdrażnia, upokarza i zniechęca. Przemiana życia zaczyna się od stanięcia w prawdzie i szczerości wobec siebie. Szczere stawanie przed Jezusem w prawdzie jest lekarstwem na nieprawość naszego myślenia i postępowania. Poszukując Go jako miłości, leczymy się z nienawiści. Wołając do Niego jako źródła odwagi, przeciwstawiamy się naszemu tchórzostwu.

Słowo Boże zachęca nas również do lepszego wykorzystania trzech dobrze znanych nam środków, jakimi są: modlitwa, post i jałmużna.

Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że mamy modlić się dyskretnie, wewnętrznie i bardzo osobiście. Modlitwa nasza nie może być obliczona na poklask i eksponowanie zewnętrznej otoczki. Chodzi o naśladowanie cierpiącego Jezusa, który z pełnym oddaniem się woli Ojca trwa wiernie w Ogrójcu. Autentyczne zjednoczenie z Bogiem może dokonać się w samotności i ciszy, z dala od wrzawy i zgiełku świata.

W Okresie Wielkiego Postu mamy również więcej pościć, a więc umartwiać całego siebie. Nie chodzi wyłącznie o zmysł smaku, ale o umartwienie wszystkich naszych zmysłów. Wielkopostny hymn brewiarzowy podpowiada nam, abyśmy używali w tym okresie mniej słów, pokarmów i napojów, a zachowali większą czujność. Chcemy pościć, aby bardziej podobać się Bogu, a nie poprawić kondycję fizyczną, zdrowotną czy pobić jakiś rekord.

Trzecie wielkopostne zadanie jest związane z jałmużną. Dawanie jałmużny, dzielenie się miłosierdziem z innymi, jest czynieniem przez nas sprawiedliwości. Chodzi też o dyskrecję, delikatność i pełną troskę o dobro i życie bliźnich. Jak wskazuje słowo Boże: „Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę, nasycą się życiem” (Tb 12,9).

Chcę przemieniać własne życie. Dlatego modlę się, poszczę i daję jałmużnę z Chrystusem i dla Chrystusa. Zachętą do podjęcia wysiłku przemiany życia mogą być dla nas również słowa papieża Franciszka z Orędzia na Wielki Post 2017: „Niech Duch Święty prowadzi nas do podjęcia prawdziwej pielgrzymki nawrócenia, by odkryć na nowo dar Słowa Bożego, by zostać oczyszczonymi z grzechu, który nas zaślepia i służyć Chrystusowi obecnemu w braciach potrzebujących”.



Słów Boga nie zamienić w popiół. KS. TOMASZ RĄPAŁA

Wewnątrz nas i na zewnątrz są takie odgłosy jak dzikich zwierząt. To obraz pokus i szalejącego zła. TYLKO w Bogu jest siła do tego, żeby istnieć sensownie, żeby nie zdziczeć, ale być wiarygodnym znakiem innego świata.

Rozpoczynamy czas Wielkiego Postu. Dzisiaj, w Środę Popielcową przyjmujemy – po wysłuchaniu Słowa Bożego – znak posypania głów popiołem. Ten znak przyjmują ci, którzy noszą w sobie pragnienie nawrócenia. A ono dokonuje się tylko poprzez usłyszenie sercem SŁOWA BOŻEGO. Ono jest jak lustro, w którym widzimy swoją prawdziwą twarz. Musimy zadbać, żeby słów Boga nie zamienić w popiół!

Żyjemy w świecie, gdzie następuje spopielenie wszelkim wartości i autorytetów. Moralny, celowy rozkład naszego Narodu Polskiego, który był planowany od dawna, a w ostatnich tygodniach się urzeczywistnia ze spotęgowaną siłą zła, skłania nas nie tylko do refleksji (choć oczywiście też), ale przede wszystkim do jeszcze głębszego oczyszczenia serca, którego może dokonać tylko Pan Bóg. Tylko tak stajemy się świadkami PANA. Jezus Chrystus, który jest Słowem doskonale czystym – może nas oczyścić! A wtedy „w adoracji człowiek rozpoznaje to, co ma wartość w sensie czystym, prostym i świętym” (Benedykt XVI, 25.04. 2011 r.).

Ważne jest kogo w życiu słuchamy, kto kształtuje nasze myślenie. Proszę pamiętać, że prorocy przychodzą zawsze z pustyni. To pokazuje Biblia, to pokazuje Ewangelia na I Niedzielę Wielkiego Postu (Mk 1, 12-15). Jezus przychodzi w mocy Ducha z pustyni. Tam – jak czytamy – był wśród zwierząt. Chodzi o zwierzęta dzikie, ryczące. Wewnątrz nas i na zewnątrz są takie odgłosy jak dzikich zwierząt. To obraz pokus i szalejącego zła. TYLKO w Bogu jest siła do tego, żeby istnieć sensownie, żeby nie zdziczeć, ale być wiarygodnym znakiem innego świata. Lęk i niepewność może być zamieniona w nadzieję, w Jezusie.

Pan Bóg nas kocha i pragnie, żebyśmy Go kochali. Dlatego pozwólmy, żeby oczyszczał nasze serca, byśmy w szarym świecie jaśnieli prawdziwym światłem, którym jest nasz JEDYNY PAN – Jezus Chrystus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały. ODWAGI!

Cieślik Lucyna Środa Popielcowa dzień pokutny

 Popiołem kapłan posypie głowy

post się rozpocznie i czas odnowy
na znak pokuty wstrzemięźliwości
każdy katolik w tą środę pości

palmy święcone z zeszłego roku
spalono tak by powstał z nich popiół
znak krzyża kapłan na czole czyni
prochem jesteśmy w proch obrócimy

jak kruchy żywot nasz na tej ziemi
zapominamy chociaż to wiemy
Post Wielki teraz rozpocznie środa
skierujmy serca do Pana Boga

zwolnijmy tempo wyciszmy duszę
okażmy Panu miłość i skruchę
by godnie witać czas Wielkanocy
który wierzących ludzi jednoczy.



Środa popielcowa

 

SŁOWO BOŻE

Czystość zamiarów

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Jałmużna

2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę.
3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa,
4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Sebastiano Ricci Kazanie na górze
Sebastiano Ricci Kazanie na górze

Modlitwa

5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.
6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Post

16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę.
17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz,
18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

REFLEKSJA

Lusia Ogińska

Jałmużna

(Ewangelia według św. Mateusza: 6, 2 —7)

Gdy komuś dajesz jałmużnę,
niech tego nie widzi gawiedź,
niech cię nie zwodzą sny próżne
O ziemskiej chwalbie i sławie.
Niech twe uczynki, twe serce,
kornie okryją się cieniem.
Jest ktoś, kto widzi najwięcej
— to Bóg, On zna twe sumienie.
Gdy niesiesz pomoc i wsparcie,
nie trąb w koło obłudnie,
miej świata brawa w pogardzie,
gdy dajesz szczerze jałmużnę!

Dziś dobroczyńcy gorliwi
wydają uczty i bale,
piją na koszt nieszczęśliwych,
i piją za zdrowie kalek.
Damy opasłe na uczcie
bawią się, tańczą i jedzą
ich serca zimne, choć tłuste,
dzierżą patronat nad biedą!

Pragną… by świat ich wciąż chwalił,
nie dostrzegł serc jak kamienie,
nie pomną nędzni i mali,
że Bóg zna każde sumienie!
……………………..
……………………..
Jeśli ty dajesz jałmużnę,
pozostań w cieniu, bez blasku!
Czyny prawdziwie pobożne
nie potrzebują poklasku!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 9

Jan Twardowski

* * *

Dogmatycy hałasują po łacinie
moraliści brzęczą nad korytkiem ludzkiego sumienia
apologeci skrzypią – porozpinani na krzyżu wiary
kaznodzieje reperują głośnik, żeby ich było lepiej słychać
filozofowie mruczą na świętego Tomasza
ustawionego już
ze starymi rocznikami świętych – w archiwum raju
męczennicy liczą na głos uderzenia w twarz
skrupulatom spadła nareszcie na głowę dynia grzechu
organiści oblizują dźwięki –
wierni podzielili się na wojenne obozy
i tylko w szczerym polu
w oddechu zioła –
na klęczkach podziwiając zaspy nieba
można jeszcze znaleźć Ciszę

«Posłaniec nadziei», Warszawa-Rzeszów 2005, str. 60

Bernardo Strozzi Dobry użytek z pieniądza
Bernardo Strozzi Dobry użytek z pieniądza

Janusz Pasierb

Popielec

Pamiętaj że proch

popiół umarłej rośliny
popiół z palmy zielonej
popiół z chwały szumiącej

że proch

popiół z książki
popiół z miasta
popiół ze świata

pamiętaj człowiecze

popiół z ciała
popiół z mózgu
popiół z uśmiechu

pamiętaj

jeśliś uczniem Jezusa
który przyniósł na ziemię
ogień pamiętaj

musisz się spalić

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 51

sobota, 16 grudnia 2023

Nie wierz uczuciom o. Augustyn Pelanowski OSPPE

 Zwiastowanie jest wspaniałą lekcją rozeznawania woli Boga. Wielu z nas zastanawia się, co jest wolą Boga w twoim życiu? Życie mamy jedno, jeśli źle rozeznamy, możemy je przegrać, pomylić drogi i wiele lat odczuwać smutek i bezsens.


Zdarza się, że ktoś modli się w kościele o dobrą żonę lub męża, i pewnego dnia słyszy w sercu słowa: To ta osoba! Przy wyjściu ze świątyni pojawia się ktoś, kto budzi nagły zachwyt. Po prostu czujemy, że to właściwy wybór. Ale okazuje się, że wymodlony mąż albo żona to egoista, alkoholik lub że zdradza. Ktoś skarży się wtedy: dlaczego Bóg dał mi takiego potwora? Skąd wiesz, że to Bóg? Czy potwierdziła ci to Biblia, przewodnik duchowy, roztropność i wreszcie wydarzenia? Św. Paweł pisze: „Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości” (2 Kor 11,14)! Ktoś powie: ale przecież modliłem się? A kiedy szatan kusił Jezusa? Czy nie na modlitwie na pustyni, albo na modlitwie w Ogrodzie Oliwnym? Najmniej czujni jesteśmy wtedy, gdy wydaje nam się, że jesteśmy najbezpieczniejsi. Wobec osób, które kierują się sercem, a nie słowem Bożym, szatan nie musi się wysilać. Wystarczy kilka przyjemnych uczuć czy wrażeń i ktoś biegnie w pułapkę jak świnie z Gerazy do jeziora, wyobrażając sobie, że to powrót do raju. Najczęściej wmawiamy sobie, iż Bóg coś powiedział, a to były tylko nasze wrażenia, emocje, pragnienia lub lęki. Dokonujemy wyborów na podstawie uczuć, a nie rozsądku czy posłuszeństwa Bogu i Jego słowu.

Czy twoje pragnienia, potrzeby, tęsknoty, urazy, marzenia, uczucia, emocje nie zaciemniają twojej modlitwy tak bardzo, iż bierzesz je za wolę Boga? Nie ufaj głosom wewnętrznym, które ci schlebiają, bardziej tym, które mieszają uczucia, ale zmuszają do zastanowienia. Jak Miriam rozeznała tak niewiarygodne posłanie, iż będzie Matką Syna Bożego? Skąd wiedziała, że to nie złudzenie szatańskie? Miriam zmieszała się uczuciowo na głos Gabriela, ale zastanawiała się, co oznaczają jego słowa. Badała każde słowo, które od niego usłyszała.

Grupa metodystów po płomiennym kazaniu pastora o chodzeniu Jezusa po wodzie wypłynęła w euforycznych nastrojach na jezioro i rzuciła się w nurty wody. Utonęli, bo swoje uczucia wzięli za wolę Boga. Miriam, zanim przyjęła wolę Boga, zbadała jej zgodność z Biblią. Gabriel wypowiedział do Niej słowa, które były kompilacją prorockich zapowiedzi. Nie uwierzyła zmieszanym uczuciom ani lękowi, lecz poddała anielską wieść rozsądkowi. Można się domyślać, że Jej przewodnik duchowy, którym był Józef, mając swoje zwiastowanie, potwierdził Jej wszystko. Wreszcie Gabriel dał Jej konkretny znak: Elżbieta była w szóstym miesiącu ciąży, choć jej wiek uniemożliwiał poczęcie dziecka. Jeśli cokolwiek pochodzi od Boga, potwierdza się w wydarzeniach.


Obecność w promocji Piotr Jordan Śliwiński OFMCap

 Tempo przygotowań przedświątecznych staje się coraz szybsze. Wędrówki z choinkami, wyjazdy rodziców w poszukiwaniu prezentów, poprzedzone wsłuchiwaniem się w marzenia milusińskich i przeglądaniem wydruków z kont, wysyłanie życzeń. Czas się zagęszcza, działań coraz więcej: bo jeszcze to i tamto trzeba zrobić... Świat coraz bardziej przypomina choinkę, z wielością bombek i światełek oraz nieustannym globalnie nudnym brzdękiem „Merry Christmas”, a nie cichą, trudną, acz pełną radosnego oczekiwania drogę do Betlejem.


Warunkiem tej drogi, nawet pośród sympatycznych błyskotek, jest przyjęcie Obecności. Przyjęła Ją Maryja – „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Zgodziła się na Inną Obecność Boga w swoim życiu, na przyjęcie Słowa, na bycie Matką Mesjasza – Jezusa Chrystusa. Przyjęcie przez Maryję było ciche, nieznane, odległe od tego, co jej współczesnym wydawa-ło się najważniejsze dla ich losu, dla losów ich świata. Objawienie tej Obecności, objawienie Jezusa Chrystusa światu, zaczęło się w be-tlejemską noc narodzin. Maryja miała świadomość, że to wielkie działanie Boga, otoczenie i przeniknięcie Jej życia Bożą Obecnością zmieniło je. Pozwoliło na radość – „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch w Bogu moim Zbawcy. (...) Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”.

Radością swą Maryja dzieliła się z Elżbietą, z Józefem, później – w ową cichą, świętą noc – włączyli się w nią i pasterze. Nigdy jednak nie była to radość oderwana od pełnej świadomości jej źródła – od Obecności.

Liturgia ostatnich dni Adwentu zaprasza nas do nauki takiego właśnie nierozdzielania, nieodrywania tego, co przeżywane wewnątrz, od tego, co zewnętrzne, radosne, pełne dźwięków, zapachów i tak koniecznej, zapobiegliwej krzątaniny. Co więcej: uczy, że pomimo zglobalizowanych świątecznych igrzysk konsumowania, rozgrywanych w przestrzeniach naszych miast, warto dostrzegać w prostych przedmiotach, zapełniających w tym świątecznym czasie nasz dom, nasz stół, znak radości z tej przedziwnej Obecności. Wtedy każda obecność, nawet trudna, będzie akceptowana, a puste miejsce przy stole – znakiem otwarcia na nią.

Jest jeszcze do zbadania, czy jestem już otwarty na radość i na jej źródło – Obecność. Jeśli w sercu więcej jest błyskotek niż ciszy wskazującej na Obecność, to warto coś zmienić. Niedawno jeden z moich współbraci rozdawał na ulicach Wiednia bon promocyjny na spowiedź adwentową. Znalazł się na niej krótki rachunek sumienia oraz warunki dobrej spowiedzi. W Polsce nie potrzeba jeszcze takich akcji, ale nie zawadzi sobie przypomnieć, że spowiedź to wspaniała promocja Obecności.


Tak Maryi moim Tak ks. Tadeusz Czakański

 Nigdy w dziejach ludzkości jedno słowo nie wpłynęło w tak definitywny sposób na dalszy jej rozwój, jak proste tak wypowiedziane przez Maryję – Dziewicę z Nazaretu. Owo tak zadecydowało o podziale czasów na przed i po narodzeniu Chrystusa. Czas został uświęcony. Historia ludzka stała się historią Zbawienia. Nastąpiło przerwanie kręgu pogańskiego fatum. Nadzieja została przywrócona. Oczekiwanie wypełnione. Człowiek „ubóstwiony”. Dzięki Tobie, Maryjo, mamy „udział w Boskiej naturze”.


Dzisiaj , w czwartą niedzielę Adwentu, zapalamy ostatnią już świecę na wieńcu. Światła dziennego ciągle jeszcze ubywa. Wkrótce Święta Liturgia przyniesie wieść o narodzinach Światłości świata – Jezusa Chrystusa. Już tylko kilka dni dzieli nas od Świąt Bożego Narodzenia. Obyśmy zdążyli się przygotować! Obyśmy tylko zdążyli serca przygotować! „Podnieście w górę, bramy, szczyty wasze, niech wejdzie chwały Król, chwały Król!” (Rorate). Tym Odwiecznym Królem jest „Jezus Chrystus – wczoraj i dziś, zawsze ten sam” (Hbr 13,8), Ten, który jest Światłością narodów (Lumen gentium). Ci, którzy jeszcze nie uczestniczą w tej Światłości, którzy znajdują się wciąż pod jarzmem prawa, są dziećmi niewoli. Ojcowie Kościoła nauczają, że zarówno książęta, jak i patriarchowie, czy to biskupi, czy kapłani, władcy czy słudzy, świeccy czy zakonnicy, wszyscy jednakowo pozostają w ciemności i postępują w mroku, jeśli nie chcą okazać skruchy. Skrucha jest bramą, która prowadzi z krainy ciemności do krainy światła. Ci, którzy nie są jeszcze w światłości, nie przekroczyli wrót skruchy.

Ani Dawid, ani Salomon nie byli wystarczająco godni, by wznieść przybytek dla Pana. To Maryja pierwsza stała się świątynią, w której Bóg w pełni zamieszkał. Wyrzekając się dobrowolnie wszystkiego, co było jej właściwe z natury, całkowicie zrealizowała się w łasce, którą przez swoje tak przyjęła. Nie potrzebowała skruchy, gdyż była bez winy. Przyoblekła się więc w pokorę, niejako „wyższy stopień skruchy”. Skrucha bowiem – to uniżenie się przed Bogiem związane z ludzką słabością, ułomnością, grzechem, pokora zaś jest uniżeniem „bezinteresownym”, powodowanym jedynie miłością...

Na czym polega wielkość tej, którą wybrałeś, Boże, na Matkę swego Syna! Na samym Twoim wyborze? Na Jej odpowiedzi? Na Jej zawierzeniu? Na tajemnicy miłości Jej serca? Jak naśladować tę Pokornę Służebnicę? Jak spotkać Cię, Boże? Jak Cię godnie przyjąć? Wszechobecny, a tak poszukiwany! Wszechmocny, a tak bezbronny. Tak kochający, a ciągle niekochany... Jezu cichy i pokornego serca! Uczyń serce moje według serca Twego! Maryjo, Służebnico Pańska! Niech mi się stanie według Bożego słowa! Twoje tak niech będzie moim.

Moje tak jest zanurzone w bezmiarze Bożego i Maryjnego tak. Mówię tak w różny sposób. Czasem może słyszę powiew skrzydeł anioła zwiastującego słowa samego Boga, czasem zaś Bóg chce mnie widzieć pod krzyżem Syna, gdzie tak ma wartość szczególną. Wraz z Maryją chcę powracać jednak zawsze do pierwszego tak, do owego „fiat – niech mi się stanie”. Do mojego prywatnego „zwiastowania”. Był nim na pewno chrzest. Później pierwsza spowiedź, Komunia Święta, bierzmowanie. Dla małżonków –sakrament małżeństwa, dla mnie – księdza – sakrament kapłaństwa. I inne „zwiastowania”: spotykanie Boga na modlitwie, w drugim człowieku, w różnych okolicznościach życia. Powrócę dziś do tych chwil. Przypomnę je sobie. Odświeżę. Ten powrót – to zaczerpnięcie u źródła, to potwierdzenie wiary, umocnienie nadziei, trwanie w miłości. To wola Boża względem mnie na każdą chwilę. To moje zadanie aż po próg wieczności. Aż po ostateczne wypełnienie Obietnicy.


„Półcień” wiary Ks. Wacław Depo

 Ostatnia niedziela Adwentu - poprzez bogactwo powiązań tekstów Starego i Nowego Testamentu - pozwala nam już dzisiaj zobaczyć pewne światła na drogach ludzkich poszukiwań Boga. Prawda, którą Bóg powierzył człowiekowi, objawiając mu samego Siebie i swoje życie, jest wpisana w historię. „Ta z kolei - jak podkreślił Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio - jest drogą, którą ma on przejść w całości, aby dzięki nieustannemu działaniu Ducha Świętego ukazała się w pełni treść objawionej prawdy. Historia jest zatem dziedziną, w której możemy dostrzec działanie Boga dla dobra ludzkości.


On przemawia do nas przez to, co nam najlepiej znane i łatwo dostrzegalne, ponieważ stanowi rzeczywistość naszego codziennego życia, bez której nie umielibyśmy się porozumieć. Wcielenie Syna Bożego pozwala nam zobaczyć rzeczywistość ostatecznej syntezy, tego, co Boże i ludzkie... Nie należy jednak zapominać, że Objawienie pozostaje pełne tajemnic i nasze poznanie jest nadal tylko cząstkowe... Tylko wiara pomaga nam ją poprawnie rozeznawać” (por. nr 12-13). Pan Bóg zwykł się nie śpieszyć... Przychodził i przychodzi zawsze w swoim czasie, w wybranym miejscu i objawiając swój plan zbawienia konkretnym osobom. Dlatego już od początku, kiedy „grzechem Adama ludzie są uwikłani”, jak zaznaczy jedna z pieśni adwentowych, zadana jest człowiekowi postawa „posłuszeństwa w wierze”. Kto przyjmuje taką postawę, nie musi obawiać się niespodziewanego przyjścia Boga i Jego niezrozumiałych do końca planów. Ten, kto prawdziwie „czuwa”, wie, że: Bóg, wiara i rozum są sobie „zadane” i nie mogą być sobie przeciwstawiane. „Na Boga i Jego plany nie wolno nam patrzeć jedynie w kluczu historii, tak jak się patrzy na dziecko, na jego młodość, a później przemijanie, bo dojdzie się - jak dobitnie zauważył ks. W. Sedlak - do sceptycyzmu albo do cynizmu. W Boga trzeba tak wierzyć, jakby się Go dopiero wczoraj odkryło i poznało” (Boży kram, Radom 1998, s. 17). Albowiem drogi Boże i drogi człowieka spotykają się ze sobą na płaszczyźnie wiary.

Dziś, w przeddzień Bożego Narodzenia, potrzebne jest „nowe zwiastowanie”, nowe tchnienie Ducha Świętego, który wzbudza wiarę w sercu Józefa i oczekuje na „posłuszeństwo wiary” poprzez przyjęcie Maryi do siebie, uznanie Jej za małżonkę, a z kolei - Jej Dziecka za prawowitego potomka Dawida. Łatwiej nam dzisiaj przyjąć i uznać - choć również na płaszczyźnie wiary - że drogi Boże spotykają się zawsze z drogami człowieka i tworzą jedną drogę w Jezusie Chrystusie.
W zakończeniu naszego zamyślenia - w bliskości tajemnicy Bożego Narodzenia - wołajmy: „Przyjdź, Panie Jezu, który narodziłeś się i umarłeś dla nas w historycznym czasie, a żyjesz i trwasz na wieki... Wypełnij braki i »półcienia« naszej wiary, ulecz serce, niech się rozpłomieni, bym się nie kręcił wśród śmiesznych bagaży, których nie zabiorę poza przestrzeń ziemi. Pozwól mi stanąć wśród zdobywców nieba, gdzie już nie będzie upadku Aniołów”.


Najwyższa ochrona Piotr Blachowski

 Bardzo młoda dziewczyna, będąc dzieckiem, ofiarowana została przez rodziców Bogu. Żyła zgodnie z prawami, które były dla niej nakazami Bożymi. Dopiero co zaręczona, posłuszna mężowi, pragnie żyć zgodnie z tradycjami, które obowiązują w jej czasach i w jej otoczeniu. Nagle dowiaduje się o swoim przeznaczeniu, o swojej roli. Skąd jej skromnej przypadł ten zaszczyt?

Już w trzecim roku życia, zgodnie z tradycją żydowską, została ofiarowana Bogu w Świątyni, później zaręczona z Józefem – potomkiem Króla Dawida, a więc bliska Bogu, związana z rodem królewskim. Jej życie zapowiadało się – po ludzku rzecz biorąc –  pomyślnie, miało to być życie takie, jak wielu innych par, spokojne, zgodne i po Bożemu.  Mąż, cieśla, co w tamtych czasach było dobrym i popłatnym zawodem, również cieszył się na przyszłe, wspólne lata. Ale plany Boże wobec Niej były odmienne, miała stać się najwyższą Matką, Tą, która zetrze stopą głowę węża, której nie będzie obojętny żywot Jej Syna, a w konsekwencji wszystkich nas, Jej dzieci.

Dostąpiła czegoś, czego na świecie tylko Ona mogła dostąpić. A jednocześnie została objęta specjalną opieką i ochroną. Duch Święty zwiastował Jej to, czego wymyślić nie mogła, ochronę otrzymała ze strony Tego, Który Jest, i już wiedziała, że Jej życie podporządkowane zostanie tylko jednemu, urodzeniu Świętego – zwanego Synem Bożym. Tego się nie spodziewała, nie oczekiwała, nawet o tym nie marzyła. Jedynie Józef, nie będąc powiadomiony, nie krył zmieszania, wręcz chciał Ją oddalić, podejrzewając o zdradę. Takie prawa istniały w czasach Izraela, przecież mógł ją zabić – czytaj ukamienować. A jednak nie zrobił tego, więcej, został przybranym Ojcem małego Jezusa. Na swój sposób zaryzykował i stał się bohaterem. Rzadko pisze się o Józefie, dzięki któremu Jezus mógł wzrastać, żyć i integrować się z otoczeniem i rówieśnikami.

Ale podstawą był plan Boży, właśnie ten, który stanowił kluczową decyzję Boga, powodowaną miłością do ludzi: wybrał Maryję, bo postanowił dokonać wcielenia w człowieka, aby nam, ludziom, dać Zbawienie i Zbawiciela takiego, który będzie przebywał wśród ludzi, będzie ich nauczał, wreszcie za nich – za nas – umrze, by potem zmartwychwstać. Moc Najwyższego Ją osłoniła, Józefa powiadomiła, a nam uświadomiła, jak dalece trzeba ufać Bogu, aby doświadczyć Jego Miłości, Jego Świętości, Jego Obecności. Zastanówmy się zatem, czy staramy się bezgranicznie zaufać Bogu, by doświadczać ochrony, obecności i – co najważniejsze – Miłości.

Maryja dzisiaj jest nie tylko Świętą Rodzicielką Jezusa, ale i naszą Matką, do której prośby kierujemy i będziemy kierować, by poprzez Nią doświadczać Łask Boga.

Matko nasza, Matko Boża, wstawiaj się za nami grzesznymi.



Otrzymuję na miarę otwarcia ks. Leszek Smoliński

 Jeden z lekarzy złożył takie świadectwo: „Pewnego dnia spotkałem kogoś, kto mnie zapytał: ‘Jak tam twoje sprawy z Panem Bogiem?’ Odpowiedziałem: ‘Nie udaje mi się Go spotkać i jeśli nie mogę Go znaleźć, to być może On nie istnieje!’. Osoba ta odpowiedziała: ‘To nie ty masz Go znaleźć, ale On ciebie. Czy ty zgadzasz się na to? Czy zgadzasz się na to, żeby Pan Bóg cię znalazł, żeby przyszedł i spotkał się z tobą?’ Powiedziałem: - ‘Tak. Ale co trzeba zrobić?’. A on powiedział: ‘Nie rób nic!’ Dla zabieganego lekarza było to naprawdę trudne! Powiedział mi jeszcze: ‘Spróbuj odkryć modlitwę, bo właśnie w modlitwie odkryjesz obecność Boga. On jest już blisko ciebie, jest w tobie, ale ty nie jesteś obecny i szukasz Go gdzie indziej. Mogę ci poradzić, byś w sercu rozmawiał z Nim tak, jak rozmawia się z prawdziwym przyjacielem, zwyczajnie, po prostu’. Właśnie te słowa stały się początkiem mojej drogi z Panem”.

Liturgia czwartej niedzieli Adwentu uświadamia nam, że trwając na modlitwie przybliżamy się do narodzin Boga-Człowieka. On jest blisko. To prawie tak, jakby Maryja oczekiwała w pobliżu naszych domów. Stąd z naszych serc płynie tęskny śpiew:

Marana tha! Przyjdź Jezu, Panie,
W swej chwale do nas zejdź!
Marana tha! Usłysz wołanie,
Gdy się wypełnią wieki.

Mając świadomość bliskości Pana, chcemy zatrzymać się nad tym, co Bóg uczynił w życiu Maryi i co czyni w naszym życiu. Maryja to człowiek ufający Bogu i pełniący Jego wolę. Jej wzrok Maryi jest przenikliwy, dostrzega swoje obdarowanie i obdarowanie Izraela. To, na czym polegało obdarowanie Maryi, przybliża nam scena zwiastowania. „Pełna łaski” toczy dialog z archaniołem Gabrielem. Ten zapowiada, że Maryja stanie się matką Jezusa, Syna Bożego, potomka Dawida. Ważny jest w tym miejscu również sposób, w jaki Maryja przyjmuje wolę Boża. Wypowiada swoje pełne wiary „fiat”, zgadzając się na pełnienie woli Bożej, która czyni możliwym to, co według reguł ludzkiego myślenia wydaje się nie do pokonania. „«Fiat» to modlitwa chrześcijańska: być całkowicie dla Niego, ponieważ On jest całkowicie dla nas” (KKK 2617). I dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Życie Matki Najświętszej jest dowodem na to, że warunkiem realizacji Bożych obietnic jest zaufanie. Bóg obdarowuje na miarę naszego otwarcia. O tym, jak piękne może być życie z Bogiem przypomina sam Jezus. Jego słowa zapisała w „Dzienniczku” św. Faustyna Kowalska: „Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca” (nr 1578).

Zwiastowanie dokonało się mocą Ducha Świętego. To Syn Boży – Zbawiciel jest największym darem, jaki Maryja otrzymała od Boga. My też potrzebujemy takiego przenikliwego wzroku, aby dostrzegać nasze obdarowanie. Spróbujmy spojrzeć na nasze codzienne obdarowania, na łaski, które otrzymaliśmy w czasie tegorocznego Adwentu.



4. Niedziela Adwentu (B)


Właściwe miejsce, właściwy czas

Piotr Blachowski

Całe życie poświęcamy na to, by znaleźć swoje miejsce na ziemi, by we właściwym czasie znaleźć się we właściwym miejscu, czyli szukamy swego domu, swojej rodziny, swego przeznaczenia. Jednakże aby nasze pragnienia, życzenia, a czasami fantazje spełniły się, musimy przełożyć relacje osobowe na relacje wiary i miłości.

Młoda dziewczyna, która zgodnie z tradycją żydowską została jako dziecko ofiarowana  przez rodziców Bogu, we właściwym czasie znalazła się we właściwym miejscu. Zaręczona z Józefem, potomkiem Króla Dawida, a więc bliska Bogu, związana z rodem królewskim – Jej życie zapowiadało się, po ludzku rzecz biorąc,  pomyślnie. Miało to być życie takie, jak wielu innych par. Jednak plany Boże wobec Niej były odmienne: miała stać się najwyższą Matką, Tą, która zetrze stopą głowę węża, Tą, którą Jej Syn uczyni Matką wszystkich ludzi. Dostąpiła czegoś, czego na świecie tylko Ona mogła dostąpić. A jednocześnie została objęta specjalną opieką i ochroną.

Archanioł Gabriel zwiastował Jej to, czego wymyślić nie mogła, Duch Święty zstąpił na Nią, ochronę otrzymała ze strony Tego, Który Jest, i już wiedziała, że Jej życie podporządkowane zostanie tylko jednemu, urodzeniu Świętego zwanego Synem Bożym. Tego się nie spodziewała, nie oczekiwała, nawet o tym nie marzyła. Ten plan to kluczowa decyzja Boga spowodowana miłością do ludzi: wybrał Maryję, bo postanowił dokonać wcielenia, aby nam, ludziom, dać Zbawienie i Zbawiciela takiego, który będzie przebywał wśród ludzi, będzie ich nauczał, wreszcie za nich – za nas – umrze, by potem zmartwychwstać. Moc Najwyższego Ją osłoniła, Maryja stała się Matką Syna Bożego, a nam uświadomiła, jak dalece trzeba ufać Bogu, aby doświadczyć Jego Miłości, Jego Świętości, Jego Obecności.

Ewangelia dnia dzisiejszego uczy nas posłuszeństwa i pokory, dając za wzór posłuszeństwo i pokorę, jaką Matka Zbawiciela okazuje w rozmowie z Aniołem informującym Ją o Jej zadaniu w Zbawieniu Świata. „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca.” (Łk 1,31-33). Dalsze słowa Anioła „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.” (Mt 1,35) wyraźnie ukazują Trójcę Świętą.

Ewangelia na IV Niedzielę Adwentu objawia nam wiele prawd, które wprawdzie są znane, ale zasługują na głębsze zastanowienie się nad nimi. Pokora i posłuszeństwo Maryi wyrażone w słowach „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Mt 1,38) skłaniają do refleksji. Niech towarzyszy nam ona przez te ostatnie dni Adwentu.

Święta Maryjo, Matko Boża i nasza orędowniczko, upraszaj nam u Twego Syna potrzebne łaski, byśmy mogli, jak Ty, powiedzieć Bogu „Fiat”.



4 Niedziela Adwentu rok C

 4 NA: EWANGELIA: ŁK 1, 39 – 45;


Fra Angelico Nawiedzenie
Fra Angelico Nawiedzenie

Nawiedzenie

39 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy.
40 Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
41 Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.
42 Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona
43 A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?
44 Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.
45 Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».

REFLEKSJA

Wiesław Gawlik

Nawiedzenie

Szukamy gestów wielkich –
a najmniejszych potrzeba.
Podanie szklanki wody,
otarcie spotniałego czoła,
tysiąc kroków do bezradnej kobiety,
uśmiech…
„ w tym jednostajnym kole
wieczność wraz z tobą kroczy…”

Wymiana gestów dobroci –
a to gesty miłości –
krople rozpryskującej się wody
podanej spragnionemu
w czarze splecionych dłoni –
w świetle miłości lśnią,
jak garstka rzadkich klejnotów –
rosną w melodię sfer,
przenikającą wszechświat,
zagłuszającą ból i zło.

z serca niosącego wcieloną Światłość świata
rodzi się gest pomocy.
Dwa spotykające się
takie serca
rozniecają wybuch energii miłości
rozjarzający się w spotkaniu
Marii i Elżbiety
i promieniejący
na wszystkie dalsze wieki.

„Intencje serca”, Poznań 1985, str. 409

Dieric Bouts the Elder Nawiedzenie
Dieric Bouts the Elder Nawiedzenie

 

 

Jan Zieliński

Maryja

Któraś na niebie
znakiem wielkim
bądź błogosławiona
za to
że znaki małe
ważne
dajesz nam
na ziemi

Wiersze podarowane”, Warszawa 1994, str. 20

4 Niedziela Adwentu rok A

4 NA: EWANGELIA: MT 1, 18 – 24;


Guido Reni Św. Józef i Dziecię Jezus
Guido Reni Św. Józef i Dziecię Jezus

Narodzenie Jezusa (Sen Józefa)

18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.
19 Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
20 Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.
21 Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».
22 A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka:
23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel5, to znaczy: “Bóg z nami”.
24 Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie,
25 lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.

REFLEKSJA

Jan Zieliński

Kuszenie 5

Pewnej nocy
głowa opuszczona
aż do podłogi
aż do jęku

przecież to wszystko sprawia ból
i nikt cię już nie rozumie
serca nie cieszy zieleń pól
samotny jesteś w tłumie

tej samej nocy
nad ranem
głos anioła
podnieś głowę

nad twoim smutkiem i ciemnością
Jezus uśmiecha się z miłością
Amen

„Wiersze podarowane”, Warszawa 1994, str. 85

Mistrz z kręgu St. Bartholomew Altar Święta Rodzina
Mistrz z kręgu St. Bartholomew Altar Święta Rodzina

 

 

Wacław Oszajca

Przed obrazem Świętej Rodziny

Józefie
malowali ciebie wielcy artyści
niewierzący jednak swojemu sercu
dlatego masz siwą brodę i zmarszczki
małego trzymasz jakby był z ognia
a przecież mówiono
to syn cieśli Józefa z Nazaretu

„Ty za blisko, my za daleko”, Lublin 1985, str. 112

Przyjście Pana jest już bliskie. Komentarze do liturgii i modlitwa wiernych.

 Wprowadzenie do liturgii


Dzisiejsza, trzecia niedziela Adwentu, w słowie Bożym i modlitwach wzywa nas do chrześcijańskiej radości. Radości, która jest charakterystycznym rysem chrześcijańskiego oczekiwania na przyjście Pana. Już dziś radujemy się myślą, że przyjdzie kochający nas i bliski nam Jezus. Zwycięzca grzechu i śmierci, który daje nam możność uczestnictwa w swoim zwycięstwie.

Wprowadzenie do liturgii słowa

W pierwszym czytaniu prorok Izajasz wyraża swoją wielką radość z bliskiego zbawienia i wydarzeń, które miały nastąpić. Radość chrześcijańska natomiast czerpie swą moc z wydarzeń zbawczych Chrystusa. Niech odpowiedzią na usłyszane dziś słowo Boże będzie postawa radości chrześcijańskiej, zwłaszcza w chwilach prób i doświadczeń.

Modlitwa wiernych

Z radością i weselem oczekujemy na przyjście Chrystusa. Módlmy się więc do Boga, bo On jest źródłem naszego radosnego oczekiwania na przyjście naszego zbawienia.

  1. Módlmy się za Kościół święty, aby głosząc Chrystusa napełniał radością zbawienia ludzi, którzy wyczekują sprawiedliwości i pokoju.
  2. Módlmy się za smutnych, udręczonych, zawiedzionych w swoich nadziejach, aby przyjęli pociechę, którą niesie bliskie przyjście Pana.
  3. Módlmy się za uwięzionych, aby usłyszeli o czynach Chrystusa i z radością przyjęli wolność, do której tylko On wyzwala człowieka.
  4. Módlmy się za dzieci, aby z radością zmierzały do poznania Chrystusa i zawsze były mocne w wierze.
  5. Módlmy się za zmarłych, aby mogli radować się pełnią zbawienia i oglądaniem Chrystusa, na którego przyjście my jeszcze oczekujemy.
  6. Módlmy się za nas samych, abyśmy otwarli drzwi naszych serc dla Odkupiciela i z radością pełnili Jego wolę.

Panie, który niesiesz radość i dochowujesz wierności na wieki, wznosimy do Ciebie nasze modlitwy ufni w Twą pomoc i pełne radości przyjście Twojego Syna. Który żyje i króluje na wieki wieków.


Przed prefacją

Wysłuchaliśmy Bożego słowa, zanieśliśmy do Boga naszą modlitwę, teraz dziękujemy Bogu za radość zbawienia, za przyjście Chrystusa, za wiarę, która napełnia nas także radością oczekiwania.

Przed rozesłaniem

Idźmy odważnie i radośnie, by głosić światu, że pośród nas stoi Ten, który daje prawdziwą radość, wolność, prawdę i obdarza błogosławieństwem Boga.